5 najbardziej kontrowersyjnych hiszpańskich tradycji

W tym roku pogoda na każdym kroku nas zaskakuje: w maju i czerwcu mieliśmy lato- upały nie pozwalały prowadzić normalnego życia, a nawet spowodował wielkie pożary… Natomiast lipiec zaskakuje niskimi temperaturami- w Barcelonie jest całkiem przyjemnie, natomiast w Madrycie przechodzą najgorsze nawałnice, które zalewają ulice i metro.Jedyne czego możemy być pewnym to imprezy w okresie letnim- dzisiaj mam dla was te najbardziej kontrowersyjne!
  1. Sanfermin- bo tradycyjne walki byków to za mało!


Lipiec zdecydowanie należy do miasta Pampeluna, to tutaj 7 lipca zaczyna się jedna z najważniejszych i najbardziej hucznych imprez na świecie. Nic więc dziwnego, że w telewizji od rana mówią tylko o jednym, a miasto Pampeluna zapełnia się tłumem ludzi, których cechą charakterystyczną jest białe ubranie i czerwona chustka.


O co chodzi?


Święto to poświęcone jest patronowi miasta świętemu Firminowi, a początki świętowania sięgają XVI wieku- obecnie prym wiodą świeckie imprezy, a z obrządku religijnego została tylko procesja odbywająca się 7 lipca o 10 rano.
Imprezowanie rozpoczyna się już 6 lipca, kiedy to z balkonu ratuszu zostaje wystrzelona petarda oznajmiająca początek świętowania- jednak dopiero następnego dnia ma miejsce największa i najbardziej spektakularna atrakcja tzw.encierro czyli zamknięcie. To nic innego jak przepędzanie byków ulicami miasta na arenę- to tam później odbędzie się tradycyjna walka byków. Trakt ten ma około 825 metrów i odbywa się według wcześniej uzgodnionej trasy- mimo, że wszystko jest ustalone to nie zawsze udaje się wszystkiego dopilnować. Co roku zdarzają się przypadki, kiedy rozjuszony byk zbacza z trasy i wpada np.do kogoś do domu czy do restauracji, nierzadkie są także przypadki, kiedy uciekający przed zwierzęciem ludzie cudem unikają stratowania.
Mimo że zawsze zachowane są wszelkie środki ostrożności to nie zawsze udaje się uniknąć śmierci- od 1910 roku było 16 wypadków śmiertelnych w większości poprzez stratowanie bądź ugodzenie rogiem zwierzęcia… Jednak nie zniechęca to tysiąca hiszpanów i obcokrajowców, aby corocznie uczestniczyć w tej imprezie- w końcu nie każdy kto przyjeżdża w tym okresie do Pampeluny musi brać udział w ucieczce przed zwierzętami czy korridzie byków. Najważniejsza jest dobra zabawa- muzyka, tańce i dobre jedzenie wiodą prym przez cały tydzień, a dobra pogoda sprzyja celebrowaniu na ulicach- przez które czasem ciężko się przedostać. Tłum ludzi to kolejna cecha charakterystyczna tej imprezy- w czasie festiwalu miasto zwiększa wielokrotnie liczbę ludności, która w nim przebywa, dlatego warto zarezerwować hotel dużo wcześniej.


Kontrowersje wokół imprezy


Jak dla mnie najbardziej dyskusyjną sprawą jest udział nieświadomych niczego zwierząt- oczywiście walki byków od długiego czasu są ważnym elementem w hiszpańskiej kulturze, jednak nie oznacza to, że powinniśmy je tolerować (w tym momencie cenię Katalonię i inne regiony, które zabroniły tego typu walk). Innym aspektem, na który od paru lat zwracają uwagę dziennikarze jest przemoc na tle płciowym mająca miejsce podczas festiwalu. Duże ilości alkoholu oraz dobra zabawa sprzyjają temu, że wszystkim puszczają hamulce- kobiece piersi pokazywane przez właścicielki stają się codziennym widokiem. Co niektórzy uznają takie zachowanie jako zachętę do czegoś więcej i nie pytani dotykają intymne części ciała kobiet… Głośna była sprawa sprzed roku, kiedy to jedna dziewczyna zgłosiła molestowanie na policję- jak się okazało mężczyźni, którzy dokonali tego czynu już przed imprezą planowali wykorzystać jakąkolwiek uczestniczkę imprezy.
Ja na tą szaloną imprezę na pewno nie pojadę- nie bawi mnie zabawa kosztem innych istot, jednak wiem że atmosfera musi być niesamowita, bo co roku zwiększa się liczba uczestników!


Kiedy i gdzie?


Pampeluna (hiszp. Pamplona), 6- 14 lipiec


  1. Tomatina- chodzi o to, żeby się ubrudzić


Jednej rzeczy, której nie można odmówić Hiszpanom to na pewno niezwykła energia i talent do zabawy- a okazję do tego drugiego potrafią znaleźć nawet w zwyczajnych sytuacjach. Bo gdzie jak nie w Hiszpanii obrzucanie się pomidorami mogło przeobrazić się w tradycję powtarzaną co roku w czasie obchodów miasta.


O co chodzi?


Początki imprezy nie są dokładnie znane- jedni mówią, że zaczęło się od obrzucenia pomidorami ulicznego grajka, inni natomiast twierdzą, że zaczęło się od bójki młodzieży w 1945 roku, która do tradycyjnych narzędzi walki zdecydowała się dołączyć pomidory z okolicznego straganu. Jedno jest jednak pewne- to co zaczęło się niewinnie i nie budziło pozytywnych uczuć z czasem zostało zaakceptowane i promowane przez władze miasta! W końcu 2002 roku Ministerstwo Turystyki uznało Tomatinę za święto o Międzynarodowym Walorze Turystycznym.
Mimo że impreza odbywa się w ostatnich dniach sierpnia to przygotowania do niej zaczynają się już dużo wcześniej- zaczynając od plantacji gorszej jakości pomidorów, które zostaną użyte przez uczestników, a kończąc na zabezpieczeniu budynków i balkonów przed zabrudzeniem. Bitwa rozpoczyna się po godzinie 10, kiedy któryś z uczestników będzie w stanie wspiąć się na nasmarowany mydłem słup i ściągnąć kawałek szynki- po udanej próbie z ciężarówek zostają wyrzucone na obecnych ludzi wcześniej zmiażdżone w rękach pomidory (tak, aby zminimalizować obrażenia). Bitwa trwa około godziny i zostaje zakończona armatnim wystrzałem- w ten sam sposób także się zaczyna- corocznie w imprezie bierze udział około 30 000 uczestników!


Kontrowersje wokół imprezy


Mimo że organizatorzy imprezy ustalili reguły, które mają pomóc uczestnikom w bezpiecznej zabawie tj.zabezpieczenie oczu, rozgniecenie pomidorów przez osoby rzucające czy nie rozrywanie koszulek zarówno swoich jak i innych to nie zawsze są one przestrzegane. Najczęściej zapominane są pełne buty, które znacznie ułatwiają poruszanie się po śliskich ulicach- wcześniej wspomniane koszulki także często gubią swoich właścicieli- warto wiedzieć, że wszystkie ciuchy użyte w imprezie nie nadają się do ponownego użytku i trzeba je po prostu wyrzucić.
Jednak najbardziej dyskusyjnym tematem jest używanie tony pomidorów- co wydaje się ogromnym marnowaniem jedzenia w czasach, gdzie głód i bieda jest zjawiskiem powszechnym. Mimo że impreza jest kołem napędzającym lokalną ekonomię to jednak zarówno marnotrawienie jedzenia jak i zużycia wody zarówno do produkcji pomidorów oraz do późniejszego oczyszczania miasta wydają mi się zbyt duże, aby skupić się tylko na zabawie i ich nie zauważyć.


Kiedy i gdzie?


Buñol (Valencia), ostatnia środa sierpnia


  1. Las Fallas- Święto ognia


To zdecydowanie mogłaby być jedna z najpiękniejszych imprez w Hiszpanii- starannie przygotowane wielkie figury, które pokazywane są w pochodzie. Jednak nie wszystko jest tak cudowne, jakie mogłoby się wydawać- tragiczny koniec kolorowych figur sprawia, że pytanie o sens tej imprezy pojawia się w mojej głowie co roku w marcu.


O co chodzi?


Święty Józef to patron wszystkich stolarzy- nic więc dziwnego, że święto Las Fallas przypada właśnie w marcu- bo to właśnie cieśle postanowili uczcić swojego patrona organizując to spektakularne święto. Początki tych uroczystości sięgają XVI wieku, wtedy po raz pierwsi tutejsi stolarze celebrowali święto swojego patrona paląc konstrukcje z drewnianych odpadów- z czasem misterne budowy zaczęły przypominać ludzkie figury i być coraz to bardziej wymyślne. Obecnie kolorowe struktury- falle są przygotowywane przez artystów specjalizujących się w rzeźbieniu tego typu dekoracji, a ich przygotowanie trwa cały rok! Kolorowe rzeźby są naprawdę cudowne- niektóre nawiązują do znanych postaci, obrazując je w karykaturalny sposób, natomiast wysokość ich przekracza nawet 30 metrów!
Cała impreza zaczyna się już w ostatnią niedzielę lutego, kiedy to burmistrz miasta uroczyście wręcza klucze miasta najstarszej fallerze, w którą wciela się jedna z mieszkanek miasta przyodziana w tradycyjny strój- ten moment świadczy o rozpoczęciu się las Fallas. Potem zaczyna się najważniejsza impreza, której cechą charakterystyczną są mniejsze i większe pochody oraz pokazy sztucznych ogni tj.zamek w których biorą udział mieszkańcy oraz przyjezdni. Najważniejszą częścią imprezy jest wręczenie nagród za najładniejszą konstrukcję oraz tzw.noc spalenia, która ma miejsce 19 marca po godzinie 22.00- wtedy to wszystkie rzeźby zostają spalone (ostatnia ta, która wygrała konkurs).


Kontrowersje wokół imprezy


Osoby uczestniczące w imprezie z wypiekami na twarzy oczekują wyników konkursu na najpiękniejszą rzeźbę- i tutaj zaczynają się problemy, nie wszyscy są zgodni z werdyktem konkursu. Nie mniejsze emocje wzbudza sama organizacja imprezy- dla mieszkańców Walencji koszmarem staje się hałas oraz zamknięcie głównych ulic od 1 do 20 marca. Krytykę wzbudza także duże zanieczyszczenie ulic, zniszczenia dokonane przez uczestników, a także hałas petard, który dochodzi do 120 dB…I to chyba najbardziej odstrasza mnie od uczestnictwa w tej imprezie, która wydaje się naprawdę całkiem fajna- ale czy nie da się zrobić tego bez wytwarzania tylu niepotrzebnych odpadów?


Kiedy i gdzie?


Walencja, 14-19 marzec


  1. El toro de la Vega -jeszcze raz o bykach


Walki byków niezmiennie związane są z tradycją Hiszpańską- w wielu regionach zostały już zabronione, jednak na południu kraju są nadal modne- co więcej wielu młodych chłopców przyucza się do zawodu torreadora. Wydawać by się mogło, że nie można było wymyślić czegoś gorszego niż zachęcanie byka do ataku na arenie pełnej ludzi. Jednak co roku w wielu miejscowościach odbywają się imprezy, gdzie byki są w centrum zainteresowania- jednak chyba nikt nie chciałby się znaleźć na ich miejscu...


O co chodzi?


Jedną z najbardziej krwawych imprez odbywających się w Hiszpanii jest bez wątpienia El torneo del toro de la Vega, którego początki sięgają XVI wieku. Turniej ma na celu zmierzenie siły między bykiem, a człowiekiem- do rozgrywki wybierany jest byk o wadze 500-600 kilogramów, który ma od czterech do siedmiu lat. Zawody odbywają się na polu, w okolicy nie ma żadnych samochodów, dodatkowo nikt z obecnych gapiów nie ma prawa denerwować byka. Cała ,,zabawa’’ polega na nękaniu zwierzęcia kierując w niego strzały, aż do momentu kiedy ten wykrwawi się na śmierć- w tej nierównej rozgrywce bierze udział setka ludzi zarówno na koniach jak i bez nich.
Co ciekawe- jeśli byk przekroczy granicę wyznaczonego terenu zostanie uniewinniony, co podobno wydarzyło się dwa razy podczas organizacji imprezy. Za pierwszym razem byk i tak się wykrwawił, za drugim został zabity przez policję...


Kontrowersje wokół imprezy


Pierwsza krytyka tego widowiska rozpoczęła się już w XIX wieku, jednak dopiero w XXI wieku zaczęły się pojawiać protesty na tyle silne, że w wielu regionach zabroniono znęcania się nad zwierzętami. Ja mam nadzieję, że kiedyś zakaz obejmie całą Hiszpanię, bo zabawa kosztem niczego nieświadomych zwierząt jak dla mnie jest stanowczo niedopuszczalne.


Kiedy i gdzie?


Torrdesillas, drugi lub trzeci wtorek września

  1. Procesja Santa Marta Ribarteme


Często mówię do mojego męża, że Hiszpanie to ekstremiści- jeśli chcą coś robić, to albo jest to wykonane w 200%, albo nie robią tego wcale. Nie inaczej jest z imprezami religijnymi, znanym przykładem są obchody świąt Wielkiej Nocy, o których pisałam wam już parę razy. I kiedy myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy to znalazłam opis tej specyficznej procesji odbywającej się co roku w miejscowości Nieves.


O co chodzi?


Pierwsze wzmianki o tej procesji pochodzą z XVIII wieku, kiedy to pielgrzymi z całej Hiszpanii przybywali do Nieves aby podziękować świętej Marcie za ocalone życie. Ci którzy cudem zostali zbawieni od śmierci pielgrzymują w otwartych trumnach niesionych przez swoich bliskich- ci, którzy czuli się nieswojo w trumnie mogli odbyć pielgrzymkę na piechotę.
Procesja odbywa się po porannej mszy świętej, kiedy tylko zaczynają bić dzwony- wtedy to procesja wraz z trumnami i obrazem świętej udaje się na pobliski cmentarz- w tle słychać pieśni wiernych, które sprawiają, że atmosfera robi się jeszcze bardziej niezwykła.


Kontrowersje wokół imprezy


Tłum ludzi, którzy niosą innych w trumnach na pewno nie jest typowym obrazkiem, który spodziewa się zobaczyć turysta odwiedzający Galicję- jednak jeśli zostanie on poinformowany o tym, dlaczego ten pochód się odbywa może spojrzeć przychylniejszym okiem i nie uciec, gdzie pieprz rośnie. Pochód został uznany przez jeden z prestiżowych dzienników jako drugi najbardziej dziwny obchodów religijnych odbywający się na terenie Hiszpanii- jednak wyobrażając sobie to co musiały przejść osoby, które cudem uniknęły śmierci to położenie się w trumnie wydaje się być najmniejszym problemem z jakim muszą się zmagać...


Kiedy i gdzie?


Nieves (Galicja), 29 lipiec


A wy co sądzicie na temat tych imprez? Chcielibyście w jakieś uczestniczyć? A może w waszych regionach odbywają się jakieś inne uroczystości, które wzbudzają kontrowersje?

Share this:

, , , , , , , , , , , ,

CONVERSATION

18 comentarios :

  1. Myślałem że już nic mnie nie zdziwi. Bardzo dobry post, jak zawsze .

    ReplyDelete
  2. Jak zawsze ciekawy wpis ;). W moim przypadku podobnie...jakoś "zabawy" z udziałem nieświadomych niczego zwierząt mnie nie bawią.... Także z listy chyba najbardziej ciekawiłoby mnie wzięcie udziału w Las Fallas :). Gdy byliśmy z moim Pablo w Walencji to chcieliśmy zobaczyć muzeum ocalałych figur, które mieści się sporo po za centrum..ale co ciekawe muzeum jest zamykane na czas wakacji xD. Wielkie było nasze zdziwienie ponieważ wydawało nam się, że wakacje są czasem sporych zysków haha...
    Tłumaczyłam mojemu chłopakowi Twój wpis i mówi,że do listy dodałby bou embolat z przyczepianiem petard do rogów byka.

    Pozdrawiamy z Holandii!!

    ReplyDelete
  3. Ta pomidorowa impreza to musi byc cos :) pozdrawiam i zapraszam ;)

    ReplyDelete
  4. Bardzo ciekawy temat. Oprócz walk byków i pomidorów to o innych nie słyszałam. I w nich właśnie nie chciałabym uczestniczyć. Pozostałe ok, ale tez dziwne (leżenie w trumnie).

    ReplyDelete
  5. Za to znecanie sie nad bykami ktos powinien beknac :/ I nie interesuje mnie ze to tradycja, bo jest tak samo chora jak mordowanie psow w Yulin :/

    ReplyDelete
  6. El toro de la vega nie potrafię zrozumieć, dla mnie to czyste bestialstwo. I choć nie należę również do miłośniczek corridy ( żadnej nie widziałam ;), to jestem ostatnią osobą, która miałaby jej zabronić. Wielowiekowe tradycje to o wiele więcej niż " zabawa", to część kultury, tożsamości narodowej ( ale pompatycznie wyszło). Czy nam się to podoba czy nie, okrucieństwo, walki i wszelaka przemoc towarzyszą ludzkości od zarania dziejów. A co z naszym wigilijnym karpiem? pozdrawiam ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Widzę, że twoje zdanie jest zupełnie odmienne od SOUTHGIRL, z jednej strony zgodzę się z tobą. Owszem tradycję trzeba szanować, ale z drugiej strony jest tyle zwyczajów które nie wykorzystują do tego zwierząt...
      Z karpiem jest jednak inaczej- przynajmniej jest zabijany w zaciszu domu, nie na oczach setki ludzi i chyba to też nikogo nie bawi...

      Delete
  7. ostatnia z omówionych imprez nie wzbudza we mnie kontrowersji
    co do walk byków - zgadzam się z Agatą, sama jednak nie chciałabym tego oglądać, i liczę, że impreza kiedyś umrze śmiercią naturalną

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mnie ostatnia trochę przeraża, ale z drugiej strony rozumiem osoby, które wygrały ze śmiercią- musi to być dla nich ogromne przeżycie!

      Delete
  8. Fajny post, można się czegoś ciekawego dowiedzieć ;)

    ReplyDelete
  9. O polowaniu na byki i walce na pomidory słyszałam, ale pozostałych nie znam. Wydają się być równie szalone o.O

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tak! Czego ci Hiszpanie nie wymyślą!

      Delete
  10. Wszystko ma swoje wady i zalety. Niektóre z hiszpańskich fiest mogą budzić i budzą długie dyskusje. Ale to właśnie te wszystkie fiesty są częścią niepowtarzalnej kultury hiszpańskiej. Mogą być okrutne, bezsensowne, ale to tradycja. A tradycje trzeba pielęgnować, czyż nie? Oczywiście wszystko z umiarem i rozsądkiem.
    A propos marnowania pomidorów w przypadku La Tomatiny, na Majorce urządzają bitwę na winogrona, ale używają zepsutych winogron, które nie nadają się na wino. Czy i podczas Tomatiny nie można by użyć nadpsutych pomidorów?
    Do Twojego zestawienia dodałabym Batallę de ratas - obrzydliwa sprawa :D
    A procesję z trumnami bardzo chciałabym zobaczyć. To na pewno jest ogromne przeżycie, dla uzdrowionych i ich rodzin.
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgadzam się i nie zgadzam z tobą. Owszem tradycja jest ważna i należałoby ją pielęgnować- ale mamy XXI wiek i powinniśmy swoimi tradycjami nie wyrządzać krzywdy innym.
      Jeśli chodzi o zmianę pomidorów to uważam, że to super pomysł- ale jeśli nikt nie zaproponuje tego władzom miasta to niestety nic się nie zmieni w tym temacie...
      Mam nadzieję, że będziesz mogła zobaczyć pochód na własne oczy i podzielić się wrażeniami!

      Pozdrawiam!

      Delete
  11. Czy może mi pani polecić jakieś biuro, albo Polaków w Barcelonie, którzy nas mogą oprowadzić? Jesteśmy grupą nauczycieli, będziemy w Barcelonie od 29 lipca do 7 sierpnia, pozdrawiam Iwona

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzień dobry,

      Proszę napisać mi wiadomość prywatną kontakt@justynab.com

      Delete