Hiszpańskie tradycje Wielkanocne, które cię zaskoczą TOP 5

Dzisiaj wieczorem w Hiszpanii zaczynamy celebrację Wielkiego Tygodnia- to doskonały powód do przyjrzenia się jeszcze raz hiszpańskim tradycjom, niektóre są zbliżone do Polskich. Inne natomiast zadziwiają przepychem i wydają się być trochę przerysowane. Dzisiaj przygotowałam dla was zestawienie tych zwyczajów, które pomimo tego że mieszkam w Barcelonie już ładnych parę lat dalej mnie zaskakują!
Zapraszam serdecznie na posta!


1. BRAK ŚWIĄTECZNYCH KARTEK

Zazwyczaj w Święta Wielkiej Nocy jedziemy do Polski- zdarza się jednak w życiu parę sytuacji, kiedy podróż samolotem nie jest możliwa (zaawansowana ciążą może być jednym z takim powodów). Wtedy najlepszym sposobem jest przypomnienie o sobie swojej rodzinie i znajomym jest wysłanie im świątecznej kartki- jedni wolą te z symbolami religijnymi inni natomiast wybiorą wiosenne kurczaczki i zajączki. Jednak obojętnie to jaki model kartki zdecydujecie się kupić w Barcelonie to niestety będziecie musieli nieźle się go naszukać, bo jest to produkt praktycznie niedostępny! Nie wiem skąd wynika taka kolej rzeczy- czy z tego, że mało kto kartki wysyła czy może z tego, że nigdy nie było tutaj takiej tradycji... Co ciekawe, kiedy w poszukiwaniu tego drobiazgu poszłam zapytać się w jednym ze sklepów papierniczych, sprzedawca patrzył na mnie jak na kosmitę pytając czy na pewno nie chodzi mi o kartki z okazji dnia matki... No cóż, trzeba będzie znaleźć inny sposób na ten świąteczny drobiazg, zrobić zapasy w Polsce lub zająć się produkcją na zapas...

2. NIEDZIELA PALMOWA

Niedziela palmowa to chyba jeden z najbardziej kolorowych dni w Hiszpanii- kościoły jak nigdy zapełnione są wiernymi, którzy w rękach trzymają zielone lub beżowe palmy zrobione z liści. No właśnie te palmy to coś co zaskoczyło mnie w Hiszpanii- przecież dobrze pamiętam polskie palmy, gdzie każda jedna wydaje się być bardziej kolorowa od drugiej. I kiedy w zeszłym roku dla zestawienia przywiozłam małą hiszpańską palemkę do Polski to niestety trzeba przyznać, że hiszpańska palma wypadła blado dosłownie i w przenośni. Jednak tajemnica hiszpańskich palm tkwi głównie w ich wielkości, niektóre znacznie przewyższają swojego właściciela i to nie tylko wtedy, kiedy jest on dzieckiem! Oprócz palm, które można kupić w sklepie i na straganach, w kościołach można zobaczyć gałązki oliwne, laurowe czy liście naturalnych palm- mi najbardziej podobają się właśnie te ostatnie! Na mszach tradycyjnie odbywa się święcenie palemek, a w godzinach popołudniowych odbywają się także procesje, gdzie między innymi można zobaczyć platformę z Jezusem na osiołku.


3. PROCESJE WIELKANOCNE

Procesję zaczynają się już w Niedzielę Palmową, jednak ta najważniejsza przypada w Wielki Czwartek oraz w Wielki Piątek (Barcelona)- kiedy późnym wieczorem na hiszpańskich ulicach zobaczyć można niezwykle efektowne pochody, które w niektórych regionach stały się prawdziwą atrakcją turystyczną. Co ciekawe w innych regionach Hiszpanii procesje zaczynają się już w Wielką Środę, a czasami nawet odbywają się rano.


Jak to często bywa w Hiszpanii pochody urządzane są z wielkim rozmachem, a ich uczestnicy często przekraczają swoje własne granicę- tak aby oddać hołd tradycji i wierze. Co prawda biczowanie się i publiczne krzyżowanie nie jest tak zadomowione w Barcelonie jak w Ameryce Południowej czy na południu Hiszpanii, ale uczestnicy schowani pod szpiczastymi kapturami niosą wielkie krzyże oraz ciężkie platformy- często pokonując długą drogę nawet na boso. W pochodzie uczestniczą także ubrane w tradycyjne hiszpańskie czarne stroje wdowy, które czasami mają przysłoniętą twarz woalką. Oczywiście w uroczystościach nie może zabraknąć muzyki, gdzie główną rolę odgrywają: bębny, trąby, a czasem nawet większe orkiestry- poniżej filmik z procesji w Maladze, który świetnie obrazuje jak te pochody wyglądają!


4. MONAS DE PASCUA

Parę tygodni przed Wielkanocą wszystkie półki w katalońskich piekarniach i cukierniach zapełniają się kolorowymi kompozycjami zrobionymi z czekolady- to tzw. monas de Pascua. Starodawna tradycja sięga nawet XV wieku, jednak na przestrzeni lat zmieniła się znacznie forma w której obecnie zobaczyć można ten specyficzny rodzaj słodkości. Sama nazwa mona pochodzi od arabskiego słowa munna co oznaczało prezent, natomiast to co dzisiaj przybrało formę czekoladowej rzeźby było okrągłym plackiem (a jeszcze wcześniej chlebem), w którego wnętrzu ukrywały się czekoladowe jajka. Chociaż w niektórych regionach zamiast czekoladowego jajka sprzedawane są jeszcze bułki lub słodkie placki z prawdziwymi jajami- na dodatek w skorupie!


Czekolada na dobre zastąpiła słodkie ciasta dopiero w XX wieku, natomiast pierwsza wystawa tych misternych figurek odbyła się w Barcelonie w 1904 roku- kiedy cały świat zakochał się w tych słodkich posągach, a cukiernicy zyskali miano artystów!


Jedna rzecz, która się nie zmieniła przez lata to okres, w którym spożywa się ten słodki przysmak i co roku przypada na Poniedziałek Wielkanocny!

5. ODEJŚCIE OD TRADYCJI ?

W Hiszpanii wszystko się robi na 200%, albo nie robi się tego wcale- wiele mieszkańców Hiszpanii rezygnuje z celebracji świąt i postanawiają spędzić je po prostu na wypoczynku. Coraz popularniejsze staje się więc wykorzystanie długiego weekendu i wyjazd do jakiegoś miasta w Europie lub też spędzenie tych dni na plaży (tym bardziej, że pogoda zaczyna być już prawie letnia). Ten sam brak zainteresowania świętami widać także chociażby na półkach sklepowych hiszpańskich sieci- brakuje wszechobecnych w Polsce zajączków, kurczaczków oraz kolorowych pisanek (bo te właściwie tutaj nie istnieją). Kiedy parę lat temu chciałam przyozdobić moje mieszkanie na przyjazd rodziny wiosennymi akcentami musiałam poprosić mamę o zakup kolorowych gadżetów- bo chociaż schodziłam wiele sklepów nie znalazłam nic godnego swojej ceny... Nie wiem czy brak świątecznej atmosfery wynika z tego, że Hiszpanie raczej rzadko zapraszają do siebie rodzinę, aby ten dzień spędzić razem czy kiedy już się spotykają to skupiają się tylko na religijnym wymiarze świąt?

Jeśli chodzi o kulinarny wymiar świąt to informacje na ten temat możecie znaleźć w jednym z postów z zeszłego roku- przepis na Wielkanocne torrijas.


A wy jak spędzacie Święta Wielkiej Nocy w tym roku?

Ja w tym roku spędzam święta z hiszpańską rodziną, tym razem połączymy polskie tradycje z hiszpańskimi- na delegacje z Polski muszę jeszcze trochę poczekać jednak wiem, że czas ten minie bardzo szybko!

Pozdrawiam, 

Justa


Share this:

, , , , , , ,

CONVERSATION

6 comentarios :

  1. Mnie przerażają te wielkanocne procesje! ;o Są tak przerysowane, pełne grozy.
    Bardzo podoba mi się zwyczaj mony w Wielki Poniedziałek. Mama mojego chłopaka już kilka dni temu wysłała mi zdjęcie ciasta z czekoladą i jajkiem w środku ;)
    Wesołych Świąt! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Uwielbiam te świąteczne ciasta Mona! My w tym roku zrobiliśmy coś na kształt tego ciasta i wyszło super!

      POzdrawiam!

      Delete
  2. Super blog :) uczę się hiszpańskiego z Hiszpanami w Warszawie i faktycznie święta wielkanocne ich nie bardzo interesują. Procesje wydają mi się pod turystów ale może się mylę. Robią duże wrażenie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki!
      Procesje rzeczywiście robią wrażenie- nie wydaje mi się, że jest to robione pod turystów, Hiszpanie lubią po prostu robić wszystko z przytupem!

      Delete
  3. Hej! Mam takie male pytanie do ciebie a nie do końca wiem gdzie mogę je zadać więc postanowiłam pod najnowszym postem :) Studiuje,mam w Barcelonie przyjaciela z dzieciństwa i zaprosił mnie na wakacje. Za pobyt u niego w mieszkaniu oczywiście w ogóle nie muszę mu płacić. Mam plan znaleźć tam prace (np w jakimś barze, raczej zrobię to na żywioł jak już tam będę, no a jak się nie uda to po prostu wcześniej wrócę :p) jednak zapewne nie uda mi się to tak od razu i stąd moje pytanie. Ile euro potrzebne jest aby przez załóżmy miesiąc żyć na takim przeciętnym poziomie? Biorąc pod uwagę fakt że mieszkanie mam za darmo,jedzenie raczej będziemy sami gotować i pewnie co jakiś czas będa imprezy ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hej!

      Przepraszam, że tak późno odpisuje! Zupełnie mi umknęło- jeśli chodzi o dokładne ceny to polecam ci posta

      Ceny w Hiszpanii

      Na pewno na imprezy wydasz najwięcej- ile to już zależy gdzie i jak będziesz imprezować, wstępy do klubów do tanich nie należą i jeśli chcemy zamówić sobie coś do picia to wtedy czasem można wydać około 20-50 euro (więcej pewnie też...) Jeśli chodzi o zakupy to dla jednej osoby możesz liczyć około 30-50 euro tygodniowo (z mięsem, które jest zdecydowanie najdroższe), plus transport.


      Pozdrawiam!

      Delete