Prowadzenie ciąży w Hiszpanii- czy jest tak samo jak w Polsce?

Od pewnego czasu tematy ciążowe są mi bardzo bliskie- szczególnie ciekawe wydaje mi się porównanie tego jak ten szczególny okres wygląda w różnych krajach. Dzisiaj przygotowałam posta o tym jak wygląda prowadzenie ciąży przez lekarzy i opieka zdrowotna w Hiszpanii w końcu co kraj to obyczaj i w każdym kraju są inne metody. Czy są one lepsze czy gorsze? O tym ciężko jest mi zdecydować- ale może wy mi w tym pomożecie?



PRYWATNIE CZY PAŃSTWOWO

Pierwszym pytaniem jakie pojawia się po tym jak zobaczymy magiczne dwie kreseczki na teście ciążowym to- to jakiego lekarza się wybrać, od tego przecież zależy nie tylko nasz komfort, ale także naszego dziecka!
Rozmawiając z moimi polskimi koleżankami, które były w ciąży w Polsce wyszłam z założenia, że jeżeli kogoś stać to mało kto nawet bierze pod uwagę prowadzenia ciąży przez NFZ. Co ciekawe w Hiszpanii początkowo nawet do głowy mi nie przyszło, żeby chodzić do prywatnego lekarza- większość osób, które znam także zdecydowały się skorzystać z wizyty państwowo (Seguridad Social). Jednak znane są mi też przypadki dziewczyn, które ze względu na ubezpieczenie w pracy zdecydowały się na prywatną służbę zdrowia lub z jakiś względów chciały wykonać dodatkowe badanie USG i jednorazowo wybrały się prywatnie do lekarza. Ja nie żałuje mojej decyzji i myślę, że w Hiszpanii nie warto płacić dodatkowych pieniędzy, bo państwowa służba zdrowia jest na bardzo dobrym poziomie- ale jak wiadomo pewnie znajdą się też osoby, które mają całkiem odmienne zdanie.

JAK WYGLĄDA PROWADZENIE CIĄŻY W HISZPANII?

Początki są zawsze trudne, w końcu każda przyszła mama chciałaby wiedzieć jak najszybciej i na 100% czy na pewno będzie miała dzidziusia (nie mówiąc o jego płci czy kolorze włosów)- jednak w Hiszpanii trzeba się uzbroić w cierpliwość. Najważniejszą rzeczą, którą należy wykonać przed umówieniem się na wizytę do lekarza to potwierdzenie ciąży samemu w domu- wykonując powszechnie dostępny w aptece test ciążowy (obecnie dają one 99,9% pewności). Co ciekawe na pierwszej wizycie spotkamy się z tylko z położną, która poinformuje co można i czego nie można robić w tym specjalnym dla każdej kobiety okresie oraz ustali wizytę z ginekologiem i przyszłe badania krwi. Jak dla mnie było to małe zaskoczenie, w końcu chciałam zobaczyć pęcherzyk ciążowy na własne oczy i upewnić się na 200%, że to właśnie to! Co ciekawe podczas prowadzenia ciąży to właśnie z położną są najczęstsze spotkania, które w zależności od potrzeby odbywają się co 3-4 tygodnie.

PIERWSZY TRYMESTR

Pierwsze ważne badania odbywają się w 10 tygodniu ciąży- wtedy zostaje pobrana krew, gdzie oprócz standardowej morfologii bada się zagrożenie chorobami genetycznymi, które wraz z badaniami USG są w stanie stwierdzić ewentualne odchylenia od normy. Pierwsza wizyta na której zostanie wykonane badanie USG przez lekarza ginekologa odbywa się dopiero w 13 tygodniu ciąży, wtedy też dowiemy się czy wszystko jest w porządku- nie wiem jak jest w Polsce, ale w Hiszpanii doktor najpierw wykonuje swoją pracę, a dopiero potem woła partnera lub męża, aby pokazać mu zarodek i pokazać jak bije malutkie serce.
Muszę przyznać, że pierwsze badanie było dla mnie najbardziej stresujące- w końcu do 13 tygodnia nie wiedziałam nic na temat przyszłego życia, które w sobie noszę (w końcu mogło się okazać, że zamiast jednego pęcherzyka są dwa i będziemy mieć bliźniaki!). Na szczęście badanie wyszło pomyślnie i odbyło się bez niespodzianek, a ja zostałam całkowicie uspokojona przez lekarza, a na następną wizytę znowu przyszło mi czekać...

Rady położnej w pierwszym trymestrze ciąży

Pierwszy trymestr ciąży to niezwykle ważny czas dla rozwoju naszego przyszłego dziecka- oprócz stresu związanego z modelowym rozwojem płodu dochodzi strach o ewentualne poronienie... Jeśli dodamy do tego rady wyczytane w internecie (malowanie paznokci, farbowanie włosów oraz inne ciążowe zabobony), a także rady rodziny i doświadczonych koleżanek to naprawdę można zwariować. Jak się okazuje nie tylko w internecie można wyczytać zupełnie sprzeczne rady, ale nawet niektóre położne w zależności od otrzymanej formacji mogą nam przedstawić zupełnie inny punkt widzenia. Pani, z którą my się spotykaliśmy bardzo lekko podchodziła do sprawy i praktycznie pozwoliła mi na wszystko (no oczywiście oprócz jedzenia surowego mięsa czy sushi)- zaleciła leczenie zębów, nie odradzała latania samolotem czy uprawiania sportów (oczywiście oprócz tych, które mogą zakończyć się upadkiem tj. rower, narty czy rolki). Niektóre z moich hiszpańskich koleżanek mimo tego miały pewne wątpliwości dotyczące np. jedzenia hiszpańskich wędlin (zwłaszcza chodzi o te wielkie nogi), ale nasza położna wytłumaczyła nam, że toksoplazma jest tak rzadkim zjawiskiem, że bez problemu można sobie pozwolić na kanapkę z szynką jamón od czasu do czasu...
Akurat miałam parę spraw do załatwienia w Polsce, dlatego też po konsultacji z lekarzem już bez stresu zdecydowałam się na wylot i przy okazji leczenie zębów. Co ciekawe moja zaufana dentystka w Polsce nie miała problemów z leczeniem moich zębów- natomiast, kiedy w wyjątkowej sytuacji poszłam do hiszpańskiego dentysty ten nie zaleczył mi leczenia stosując tylko czasowe rozwiązania... Nie wiem skąd wynika to różne podejście stomatologów w Polsce i Hiszpanii, ale z drugiej strony sam stosunek do leczenia zębów w obu krajach jest też inny i ja zdecydowanie wolę polskie stanowisko w tej sprawie!

DRUGI TRYMESTR

W drugim trymestrze coraz częściej zaczęliśmy się spotykać z naszą położną, która przy każdej wizycie mnie ważyła i mierzyła ciśnienie- w tym okresie wykonuje się też badania krwi, moczu oraz tak popularne i wywołujące gęsią skórkę badania cukru oraz połówkowe badania USG, gdzie zmierzone zostaną wszystkie narządy wewnętrzne dzidziusia. Drugie badania USG są chyba najbardziej wyczekiwanym przez rodziców, bo wtedy właśnie dowiemy się jaką płeć ma nasze dziecko- no chyba, że nie chcemy tego wiedzieć. My dostawaliśmy codziennie pytania o to czy to chłopczyk czy dziewczynka, dlatego podczas wizyty była to pierwsza rzecz o którą zapytaliśmy!
Jedną z różnic, które zauważyłam w podstawowych badaniach w Polsce i Hiszpanii było badanie cukru- tyle się naczytałam i nasłuchałam o tym jakie to straszne jest to doświadczenie w moim rodzimym kraju, że nie można nic jeść, że trzeba siedzieć trzy godziny w przychodni i w ogóle, że prawie wszyscy są bliscy omdleniu po takiej dawce cukru. W Hiszpanii pierwsze badanie cukru we krwi trwa godzinę- co ciekawe nie ma zalecenia o tym, że trzeba przyjść na nie na czczo właśnie, aby uniknąć ewentualnego złego samopoczucia. Jeśli wyniki będą złe to wtedy wykonuje się trzygodzinne badanie krzywej cukrowej- które wygląda właśnie tak jak w Polsce.
Co ciekawe w Hiszpanii w okresie ciąży wykonuje się także szczepienia- nie wiem jak to jest w Polsce, ale wydaje mi się że raczej nie jest to praktykowane (jeśli się mylę, to poprawcie mnie w komentarzach). W drugim trymestrze obowiązkowa jest szczepionka przeciw grypie (oczywiście jeśli ktoś nie jest wyznawcą szczepień to może odmówić)- ja akurat byłam dosyć mocno przeziębiona więc przyjemność ta mnie ominęła. Co ciekawe był to okres zimowo- świąteczny i w domowym zaciszu w Polsce grypa dopadła mojego brata i tatę, w sumie nie wiem czy przez moje wcześniejsze przeziębienie, ale jakimś cudem uchowałam się od tego wrednego choróbska!

Drugi trymestr ciąży to chyba najbardziej spokojny czas w okresie ciąży- brzuch jeszcze nie jest zbyt duży, więc można żyć normalnie ciesząc się każdą chwilą. Z drugiej strony wszystkie podstawowe badania zostały już wykonane więc jeśli wszystko jest w porządku to przychodzi tak długo oczekiwany spokój myśli i ducha. Dodatkowo poród wydaje się być tak odległy w terminie, że nikt jeszcze za bardzo nie zaprząta sobie tym głowy ciesząc się pierwszym kontaktem z dzieckiem- jakim są jego ruchy!

TRZECI TRYMESTR 

O ile drugi trymestr minął mi miło i spokojnie o tyle w trzecim trymestrze zaczęły się schody- coraz większy brzuch powodował ociężałość, dodatkowo wizja porodu na zajęciach w szkole rodzenia powodowała większy strach, ale zacznijmy od początku...
Na jednym ze spotkań z położną dostaliśmy plan porodu, w którym mieliśmy zakreślić nasze preferencje- co ciekawe było to chyba w 27-28 tygodniu ciąży, w którym o porodzie nie myślałam wcale (więcej o planie porodu napisze wam już po naszym rozwiązaniu)! W tym samym okresie zapisaliśmy się do szkoły rodzenia, w której oprócz wiedzy na temat porodu i niemowlaków wykonywane są ćwiczenia, które mają pomóc w porodzie (to się jeszcze okaże)- kurs trwa około 7 tygodni i jest bezpłatny.
Trzeci trymestr to ostateczne przygotowanie do porodu- na każdym kroku można poczuć, że żarty się skończyły i że za chwilę wydarzy się to do czego przygotujemy się od samego początku. Oprócz badania krwi, moczu oraz standardowych badań z położną na których mierzone jest ciśnienie oraz przyrost wagi, wykonywane jest także ostatnie USG (około 33 tygodnia ciąży), w którym stwierdza się głównie ułożenie dziecka. Ostatnie USG było dla mnie największym rozczarowaniem- nie mogłam się doczekać, kiedy znowu zobaczę mojego maluszka- niestety obraz był na tyle surrealistyczny, że nie pomogło to nic mojej wyobraźni.
W ostatnim tygodniu ciąży wykonywane jest także już ostatnie badanie krwi i moczu oraz wykonywana jest szczepionka przeciw krztuścowi- według najnowszych badań wykonanie w tym okresie szczepionki zmniejsza ryzyko zachorowań dzieci w późniejszym okresie. Wszystkie badania, szczepienia i spotkania z położną są bezpłatne co pozwala zaoszczędzić pieniądze na wyprawkę dla dzidziusia- szczególnie, że w Hiszpanii nie ma co liczyć na żadne becikowe czy inną pomoc od państwa.

Wiem, że Ci, którzy chodzili do prywatnego ginekologa w Polsce mają USG co 4 tygodnie- a jakby tego było mało to jest one w 4D. Wiem, że w Hiszpanii koszt takiego badania to około 100-150 euro- ale cena nie jest głównym powodem dlaczego się na nie nie zdecydowałam, chociaż nie ukrywam że nie jest to mały koszt. Uznałam, że jeśli nie będzie potrzeby to zadowolę się podstawowymi badaniami, wyczytałam też na blogu mamaginekolog, że tak naprawdę to gadżet dla rodziców- w końcu jeszcze zdążę się nacieszyć tym jak wygląda moje maleństwo.

DODATKOWE BADANIA I SYTUACJE WYJĄTKOWE

Czasami nie wszystko idzie tak prosto jakbyśmy tego chcieli i bywa, że jest coś co nas znacznie niepokoi nie pozwalając zasnąć. W takich sytuacjach w każdym centrum ginekologicznym istnieje ostry dyżur położnych, do którego można się udać w nagłych przypadkach. Do ich zadania należy sprawdzenie czy dziecku odpowiednio bije serce, sprawdzenie ciśnienia mamie, sprawdzenie moczu paskiem testowym etc., a potem uspokojenie zdenerwowanej mamuśki lub skierowanie jej na ostry dyżur do szpitala.
Jeśli rzeczywiście coś nam dolega to na ostrym dyżurze niezależnie od godziny dostaniemy w pełni fachową opiekę- podstawowe badania, USG dziecka, sprawdzenie przez ginekologa długości szyjki macicy, monitoring płodu czyli obserwacja skurczy i bicia serca maluszka etc. Po tak dokładnych badaniach każda przyszła mama powinna być już uspokojona- ja w wyniku problemów z upierdliwą infekcją byłam zmuszona do dwóch wizyt w szpitalu, ale na szczęście wszystko się wyjaśniło, a ja dzięki wnikliwej obserwacji przestałam się denerwować najmniejszymi szczegółami.

CO BYM ZMIENIŁA W HISZPAŃSKIM SYSTEMIE

Osobiście jestem bardzo zadowolona z opieki zdrowotnej w Hiszpanii, którą otrzymałam będąc w ciąży- co prawda spotkania z położną w pierwszym trymestrze wydawały mi się trochę zbyt powierzchowne i to był akurat okres w którym najbardziej się denerwowałam. Jednak z biegiem czasu wizyty były coraz bardziej szczegółowe co mnie coraz bardziej uspokajało- jednak czułabym się o wiele bezpieczniej gdyby co jakiś czas zamiast położnej zobaczył mnie ginekolog (nawet niekoniecznie z badaniem USG), z drugiej strony może rzeczywiście jeśli nic się nie dzieje to bardziej szczegółowe kontrole nie są potrzebne? Sama nie wiem, pewnie też dużo zależy od położnej, która nas przyjmuje bo każda ma własne przyzwyczajenia, które czasem wynikają z edukacji, którą pobierała...

Jest to jeden z serii postów o ciąży i macierzyństwie w Hiszpanii- tutaj znajdziecie wszystkie informację dotyczące pracującej matki.

Macie wspomnienia dotyczące prowadzenia ciąży?
A może jest coś co was szczególnie zaskoczyło w hiszpańskim systemie?

Pozdrawiam,

Justa 






Share this:

, , , , , ,

CONVERSATION

18 comentarios :

  1. Ja nic nie mam do dodania, ale tylko wspomnę, że wszystkie takie wpisy mnie interesują, bo mam nadzieję, że moje dziecko również urodzi się w Hiszpanii (jeszcze nie zajęliśmy się tematem ;) ale dobrze wiedzieć na przyszłość!).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Super! Jak się zdecydujesz to już będziesz wszystko wiedzieć, poza tym będę służyć pomocą! :D

      Delete
  2. Bardzo ciekawy wpis. A idź z tymi stomatologami w Hiszpanii, mojemu bratu wyrwała nie tego zęba co trzeba, wyrwała zdrowego :/ Piękny kraj, ale nie wiem czy chciałabym tam mieszkać :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jest dużo niewątpliwych plusów, ale stomatologia to na pewno nie jeden z nich! Ja za każdym razem idę to chcą mi wszystkie zęby z dziurami wyrywać... Na prawdę w Polsce jest całkiem inne podejście (już nawet nie chodzi o cenę...)

      A bratu współczuje :(

      Delete
  3. Ciekawe jest to podejście do opieki nad kobietą ciężarną w różnych krajach. Niektóre rzeczy ciągle mnie zadziwiają. Sama jeszcze w ciąży nie byłam, ale z tego co słyszałam od koleżanek, w Holandii podejście do kobiety ciężarnej jest bardzo "na luzie". Ciąża nie choroba wiec martwić się za bardzo nie trzeba xD. Na przykład, badania są tylko prowadzone przez położną. Ginekolog tylko jak coś się dzieje albo gdy jest to ciąża bliźniacza. Moja koleżanka z biura do 8 miesiąca ciąży jeździła do pracy na rowerze... Poród może odbyć się w domu jeśli nie ma przeciwskazań i oczywiście przyjmuje go położna :]. W mojej Polskiej główce nie mieści się to,ze w przypadku braku komplikacji ginekologa nie widzi się przez całą ciążę....
    A po narodzinach? No cóż, fajne jest to (jak już pisałam w komentarzu do poprzedniego posta),że przez 10dni przychodzi Pani do pomocy, co i ugotuje i posprząta i pokaże jak opiekować się maleństwem. Rodzice są tutaj jednak mniej wrażliwi na zdrowie dziecka. Często widzę malutkie dzieci bez żadnych czapeczek i ciepłych ubranych,posadzonych wygodnie na rowerach i jadących wśród wiatru i deszczu:p

    ReplyDelete
    Replies
    1. To z tą pomocą to rzeczywiście fajna sprawa, ale ja wole aby pomógł mi ktoś z rodziny- chociaż pewnie nie wszyscy mają takie możliwości. Z tym ginekologiem masz zupełnie rację! to jakaś masakra- ja bym była chyba kłębkiem nerwów, albo poszłabym w Polsce do lekarza!
      Tutaj też praktycznie nie używają czapeczek- nawet tych do ochrony przed słońcem...No, ale akurat jeśli chodzi o zbytnie chuchanie na dzieci to wydaje mi się, że w Polsce często przesadza się w drugą stronę zbytnio ochraniając maluszki...No cóż, a propo tego tematu jeszcze się nie wypowiadam, bo nie wiem co mi odbije :P

      Delete
  4. Mieszkam w Andaluzji i aktualnie jestem w 7 miesiącu. Mam opcję korzystania z państwowej i prywatnej opcji. Zaczęłam jednak ciążę w opcji prywatnej opieki medycznej i w sumie tak już zostało. Korzystając z prywatnej opieki zdrowotnej (w moim przypadku Sanitas) mam wrażenie, że jest kilka różnic. Nie jest to ani lepiej ani gorzej, tylko troszkę inaczej :).
    Od pierwszej wizyty widzę się zawsze z ginekologiem. Pierwszy kontakt z położną będę miała dopiero w tym tygodniu na szkole rodzenia. Za każdym razem wykonywane jest USG, mam wrażenie że aż za dużo i rutynowo. Z kolei badanie krwi i moczu jest tylko raz na trymestr (no chyba że coś odbiega od normy to po leku się je powtarza na to co było nie tak).
    Ok. 20 tygodnia robi się połówkowe badanie z mierzeniem wszystkich narządów i obrazem 3D. Sprawdza się wtedy wszystkie wymiary dziecka i narządy. Nawet jeśli tydzień temu byłaś na kontrolnej wizycie to połówkowe robi się dodatkowo najlepiej w terminie 20 tygodnia bo wtedy najlepiej widać. Kontrolne wizyty są co 5 tygodni w moim przypadku. Za każdym razem wywiad lekarski, usg, waga, ciśnienie.
    Na szkołę rodzenia można zapisać się pomiędzy 26 a 30 tygodniem. To cykl sześciu 1,5 godzinnych spotkań.
    Co do końcówki ciąży i porodu to jeszcze wszystko przede mną więc tu póki co nie napiszę jak było :). Z takim prywatnym ubezpieczeniem wybierasz szpital z listy którą Twoje ubezpieczenie pokrywa. Jedną z różnic w prywatnych szpitalach jest sala poporodowa (przeważnie jedynka z kanapą dla osoby towarzyszącej).
    W przypadku nagłych bóli, itp jedziemy na urgencias z listy szpitali gdzie mają oddział ginekologiczny i wykonują nam wszystkie niezbędne badania. Jeden raz zaliczyłam taką wizytę. Przeprowadzili normalnie badanie moje, dziecka, czy mam już skurcze, wszystkich parametrów dziecka i czy oby już nie będę rodzić. W sumie nie mam nic do zarzucenia, potraktowali sprawę poważnie.
    Jeśli chodzi o lekarzy, to mając tu znajome które przechodziły swoje ciąże w Polsce, mam nieodparte wrażenie że mimo wszystko jest tu luźniejsze nastawienie lekarzy do tematu. Sprawy ze sportem, jamonem o których była mowa wcześniej :) Mój lekarz wyznaję zasadę normal life, ciąża to nie choroba ani nic specjalnego co jest tutaj częstym podejściem. Człowiek musi sam decydować i dopytywać czasem, ale oczywiście jest na to miejsce, jeśli coś kogoś faktycznie martwi. Jeśli dodamy, że południe Hiszpanii ma dobrą pogodę przez większość roku i świetne lokalne warzywa i owoce, to warto tu być w ciąży.

    ReplyDelete
    Replies
    1. W sumie prywatne wizyty są całkiem podobne, z tym że USG robią więcej. Szkołę rodzenia powinno się zaczynać właśnie tak jak mówisz, ale nie zawsze jest możliwość dołączenia do grupy (brak miejsc, przeoczenie terminu przez położną etc...).
      To trzymam kciuki za końcowy okres i koniecznie daj znać jak poszło- pewnie porównamy swoje doświadczenia przy wpisie o porodzie!

      Delete
  5. Dziewczyny, a znacie może jakiegos dobrego ginekologa na terenie Aragonii? Jestem w 6 tyg ciąży, nie umiem hiszpańskiego i nie wiem, gdzie się zgłosić..chciałabym dla własnego spokoju zrobic usg, zobaczyć czy serduszko bije..jak bym poszla prywatnie, to chyba bez problemu zrobia w 7,8 tyg? Stresuje sie bardzo..

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hej! 6 tydzień to bardzo wcześnie, podejrzewam że jak pójdziesz prywatnie to na pewno zrobią ci USG.
      Nie znam ginekologów na terenie Aragonii- myślę, że najlepiej będzie jak pójdziesz z kimś kto zna język hiszpański, żeby ci pomógł!
      Przede wszystkim myśl o czymś innym i się nie stresuj- to w niczym nie pomaga!

      Delete
    2. Hej! Ja mieszkałam w Saragossie przez 3 lata i chodziłam do dwóch ginekologów: Patricia Rubio Cuesta i Nestor Herraiz Esteban - obydwoje są super, młodzi ale bardzo profesjonalni. Często wizyta trwała 20-30 minut, wypisują wszystkie badania, o które poprosisz, badają piersi, ogólnie na niczym nie szczędzą, a przy tym są super mili i ja zawsze miałam wrażenie, że się bardzo troszczą. Upewniają się czy na pewno wszystko zrozumiałam, ja do nich chodziłam w ADESLAS (Zaragoza, calle Carmen 22), ale pewnie też przyjmują w innych przychodniach czy szpitalach. Koniecznie pójdź z kimś, kto zna hiszpański. Jeśli uda Ci się umówić na sobotę 20 maja przed południem i gdzieś w centrum Saragossy, to napisz do mnie na whatsapie: 0034 609647335 - mogę się z Tobą wybrać :) Nie mieszkam już w Zgz, ale tego dnia przed obiadem będę :)

      Delete
  6. Na początku oczywiście serdecznie gratuluję i pozdrawiam Justynko.
    Rodziłam swoją jedyną córkę (w tym roku minie) 20 lat twmu O_O i chodziłam do ginekolog prywtnie oraz miałam prywatną położną przy porodzie. Z mojego doświadczenia uważam .że to czy chodzimy prywatnie czy korzystamy z państwowej służby zdrowia tak naprawdę nie ma znaczeniania jeżeli trafimy na odpowiednich ludzi, którzy traktują swój zawód poważnie i odpowiedzialnie. Zwłaszcza ma to znaczenie w tak ważnych profesjach,do których potrzebne jest powołanie i serce :).
    W Polsce teraz praktycznie korzystam z płatnej służby zdrowia, ale tylko dlatego, że terminy do specjalistów to kwestia długiego czekania , a czasem są sytuacje, że jest już (oby jak najmniej).Mimo, że prowadzę działalność i jak wiecie na ZUS co miesiąc w zębach "zanoszę" ciężko zapracowaną sumkę ;/.
    To Justyno opisałaś całą procedurę prowadzenia ciąży w służbie państwowej bardzo podoba mi się...bez paniki, spokojie...jeżeli ciąża przebiega prawidłowo to wydaję mi się ,że to jest bardzo dużo i szkoła rodzenia wtym , super ;-):-))
    Ja mam tylko takie pytanie odnośnie ewentualnego leczenia się w razie jakiś problemów zdrowotnych( a może to pomysł na kolejny post :)).Otóż córka wyjeżdza do Barcelony na kurs językowy załatwiła sobie eurpejską kartę chip NFZ ma wytyczone co obejmu akurat w jej przypadku w Hiszpani...ale jak to się ma do konkretnej np. sytuacji (nie zakładam), ale gdyby potrzebowała porady lekarza pierwszego kontaktu to istnieją tam jakieś przychodnie gdzie miałaby się udać ?
    Pozdrawiam serdecznie i pomyślności

    ReplyDelete
  7. Witam Was,
    Jestem właśnie przy decyzji o przeprowadzce do Hiszpanii i mojego partnera. Po ostatnim urlopie z nim okazało się, że jestem w ciąży. Teraz mam przy czym główkowac. Pierwsze to honorowanie hiszpańskiego L4 w Polsce, jako, że tutaj pracuję, dodatkowo kwestia ubezpieczenia w Hiszpanii, tak aby objęło poród. Licząc 8 pełnych miesięcy od listopada, to mamy do końca czerwca, a wstępna data porodu to 22 czerwca... Będę mieszkać w Andaluzji i tam chcę urodzić. Ale zupełnie nie wiem za co się zabrać, żeby było wszystko w porządku, macie jakieś rady lub sugestie? Będę wdzięczna za każdą opowiedz.

    ReplyDelete
  8. hej, ciekawy post. Fajnie jest poczytac spostrzezenia innych Polek w Hiszpanii. Podziele sie moja opinia i doswidczeniem dwoch ciaz i porodow w HIszpanii wiadomo w "polpolskiej" perspektywie bo przyjaciolki kuzynki rodzily w Polsce. Uwazam, ze w Hispzanii jest bardzo rozsdne, zdrowe podejscie do ciazy, nikt sie z Toba jak z jajkiem nie obchodzi, nie a kontroli ani badan krwi co miesiac jak to niektore kolezanki w Polsce czynily. Tutaj polozna dokonale Cie orientuje a lekarz jest tylko od USG ( w mojej pierwszej ciazy jeszcze przed cieciami budzetowymi w sluzbie zdrowia mialam to szczescie miec chyba z 5 wizyt w szpitalu i kazda z usg wiadomo ze to frajda takie malenstwo ogladac na ekranie. W drugiej prawie po 5 latach od pierwszej, byly juz tylko 3, jedno na trymnestr. O ile nie ma zadnych anomalii nie ma jakiegos czestego chodzenia do lekarza, na zwolnienie idzie sie pod koniec ciazy o ile nie pracujesz fizycznie lub w trudnych warunkach (halas, etc) ja pracowalam w biurze i przy 1 ciazy nie zdazylam wziac zwolka bo miala przedwczensy porod w 36 tyg i 4 dzien, w drugiej ciazy bylam na zwolku jeden dzien.. wzielam w 3 tyg 1 dzien i na drugi mi wody odeszly, heheh takie juz te moje ciaze sa krotsze:) Dzieci na granicy kwalifikacji na wczesniaka sie urodzily ale wszystko ok, waga w porzo cycka zassaly i wyszlam po 3 dobach ze szpitala (rodzilam w piatki wiec w niedziele nie bylo wypisu). Opieka bardzo profesjonalna, maz caly czas przy mnie, lekarz pojawia sie tylko wtedy jak jakas komolikacja moje dwa porody odebrala polozna. Takze jak najbatrdzoiej na plus wspominam. I pediatrie publiczna tez pochwalam, starsza corka miala wizyte u kardiologa, laryngologa publicznie, fakt trzeba troche czekac ale jak cos sie pilnego dzieje to daja na cito. Ciesze sie, ze moge w ramach publicznej opieki miec te swiadczenia, w koncu place skladke, to wole sie leczyc w ramach ogolnie dostepnej. A do dentysty jak wiele emigrantek to przy okazji wizyt w lecie lub na swieta ide w Polsce:)Pozdrawiam wszyskie Polki w HIszpanii

    ReplyDelete