Ciąża, a praca w Hiszpanii- czy w Polsce jest lepiej?

Jeśli śledzicie mój profil na facebook'u to pewnie już wiecie- tak, jestem w ciąży! Przede mną ostatnia prosta, a potem trudy dnia codziennego i nowe wyzwania- na pewno nie zarzucę pisania bloga, ale na pewno będę co jakiś czas dodawać posty o ciąży i wychowaniu dzieci na obczyźnie! Dzisiaj przygotowałam dla was kilka informacji jak okres ciąży wygląda z punktu widzenia kobiety pracującej i czy na pewno mieszkając w Polsce jest na co narzekać?


Kiedy zaszłam w ciąże moje rozeznanie zaczęłam od przeglądania internetu w poszukiwaniu rad dla pracujących kobiet w ciąży zarówno na stronach polskich i hiszpańskich- na różnych forach znalazłam zgoła przeciwne wypowiedzi młodych mam, które niestety nie nastrajały mnie pozytywnie... Po pierwsze krótki czas urlopu macierzyńskiego oraz wątpliwe traktowanie kobiet ciężarnych w miejscu pracy sprawiał, że zaczęłam się zastanawiać czy na pewno władze tego kraju wiedzą co robią- jak się okazuje 16 tygodni urlopu macierzyńskiego boli każdą przyszłą hiszpańską matkę! Po drugie jeśli wasza praca nie zagraża zdrowiu dziecka to tutaj nie przysługuje żaden urlop, który pomógłby kobiecie przygotować się do porodu- ale zacznijmy od początku...

Ciąża, a społeczność

Podejście ludzi do ciąży jest naprawdę dziwne i w każdym przypadku zgoła odmienne- z jednej strony położna pozwala ci robić wszystko (latać samolotem, nie daje także żadnych przeciwwskazań a propo jedzenia i picia- oczywiście wykluczając alkohol i surowe mięso). Z drugiej strony dentysta nie chce ci nawet borować zęba, a w aptece boją ci się sprzedać jakikolwiek płyn do płukania buzi (tak, niestety zaliczyłam infekcje jamy ustnej- na szczęście póki co wszystko skończyło się dobrze). Jeszcze inne jest podejście lekarza, którego odwiedziłam przy okazji bardzo upierdliwego przeziębienia- bo tak naprawdę lekarka stwierdziła, że to czy chce zwolnienie zależy tylko ode mnie... 
Podróżowanie w metrze jest największą przyjemnością, bo ludzie niezwykle wyczuleni na mój odmienny stan wprost prześcigali się, aby ustąpić mi miejsce- całkiem inaczej sprawa się miała w autobusach, gdzie w bitwie o miejsce zawsze wygrywali staruszkowie, lub ignoranci żyjący w swoim zamkniętym świecie. 

Ciąża, a prawo pracy w Hiszpanii

Według hiszpańskiego prawa, kobieta ciężarna nie może być zwolniona przez swojego pracodawce w okresie ciąży, a także podczas urlopu macierzyńskiego, jednak nie oznacza to, że automatycznie jest chroniona. Zdarzają się przypadki, w których kobietę w ciąży odsuwa się od ważniejszych zadań, zmniejszając jej zakres obowiązków tak aby poczuła się mniej potrzebna w firmie. Z drugiej strony takie rozwiązanie nie musi być odbierane jako zło- w końcu kobieta w ciąży ma prawo czuć się gorzej i czasami mniejszy zakres obowiązków może być zbawienny (oczywiście jeśli firma, w której kobieta pracuje zagra uczciwie i po powrocie z urlopu będzie na nią czekało wcześniejsze miejsce pracy). 
Co ciekawe prawo to działa także wtedy, kiedy kobieta zostanie zwolniona, a o ciąży jeszcze nie wie lub nie zdąży poinformować o niej pracodawcy- w tym przypadku firma jest zmuszona przyjąć ciężarną na wcześniejsze miejsce pracy i wypłacić jej wynagrodzenie, w którym nie pracowała.

Kiedy powiedzieć pracodawcy o ciąży?

W Hiszpanii nie istnieje prawo, które nakazuje powiedzenie pracodawcy o odmiennym stanie w określonym czasie- to zależy od tego jaki mamy stosunek z szefostwem i czego wymaga od nas nasza praca. Ja powiedziałam moim przełożonym bardzo wcześnie, bo już w 7-8 tygodniu ciąży, a wiązało się to z planowanym wyjazdem służbowym na który zdecydowałam nie pojechać ze względu na większy stres i zmęczenie. Odmowa wyjazdu służbowego może, ale wcale nie musi być dobrze widziana przez szefostwo- nasz odgórny pracownik może poprosić nas o zaświadczenie od lekarza o niemożności latania, jednakże warto uważać na tego typu zaświadczenia- bo jeśli potem polecimy na wakacje może się okazać, że będzie to podstawą do zwolnienia...
Jeśli w waszej pracy wymagany jest wysiłek fizyczny (schylanie się, stanie na nogach przez długi czas czy podnoszenie ciężarów) to zdrowy rozsądek nakazuje powiedzenie o odmiennym stanie jak najwcześniej właśnie ze względu na to, aby uniknąć ewentualnych komplikacji.

Zwolnienie lekarskie w ciąży- Kiedy i komu przysługuje?

Wiem, że w Polsce przyjęła się metoda- która co ciekawe jest praktykowana także przez samych lekarzy, aby dawać (i brać) zwolnienie lekarskie nawet w początkowym etapie ciąży. Osobiście moje dobre znajome ciężarne pracowały dzielnie w pocie czoła do kiedy tylko się dało, jednakże na forach internetowych można przeczytać różne komentarze, w których kobiety wymieniają się swoim doświadczeniem, a branie bezzasadnego zwolnienia jest odbierane neutralnie lub pozytywnie (ciąża w większości przypadków to nie choroba). Co ciekawe w Hiszpanii na forach o podobnej tematyce branie przedwczesnego zwolnienia jest widziane jako okradanie państwa i bardzo negowane przez wszystkich wypowiadających się. 

Jednak w zależności od tego jaki rodzaj pracy wykonujemy, a także od tego czy ciąża jest zagrożona przysługuje pełnopłatne zwolnienie już od pierwszego dnia naszego odmiennego stanu. I tak jeśli przyszła matka pracuje w laboratorium i ma styczność z niebezpiecznymi produktami, do jej zadań należy obsługiwanie maszyny do prześwietleń czy jest w ciąży zagrożonej lub bliźniaczej może spokojnie przygotować się do przyjścia maleństwa w domu od samego początku ciąży.
Jeśli wykonywana praca wymaga schylania się poniżej kolan czy noszenia ciężarów ważących ponad 10 kg to zwolnienie przysługuje już od 18 tygodnia ciąży. W 22 tygodniu, kiedy pracownik spędza ponad 4 godziny w pozycji stojącej oraz w 26 tygodniu, kiedy musi się schylać około 9 razy w ciągu godziny czy nosić ciężary lżejsze niż 5 kilogramów- co najmniej cztery razy na godzinę. Od 30 tygodnia urlop mogą wziąć wszystkie kobiety pracujące w pozycji stojącej więcej niż 30 minut na godzinę- tutaj praktycznie zaliczają się wszelkie prace, w których wymagane jest jakiekolwiek przemieszczanie się np. nauczyciele czy sprzedawczynie, które nie muszą być cały czas w pozycji stojącej. Dodatkowo szefostwo powinno pomóc kobiecie ciężarnej zmieniając jej zakres obowiązków np. zlecając jej wykonywanie większości czynności w pozycji siedzącej i zmieniając godziny pracy z nocnych na dzienne.

Tak jak wcześniej wspomniałam typowa praca w biurze nie jest uważana jako szczególnie niebezpieczna (mimo że w Polsce zmniejsza się liczbę godzin przy komputerze do 4) i często kobiety czują się na siłach pracując nawet do paru dni przed porodem! Inne ze względu na ból pleców, puchnięcie nóg i niemożność wykonywania obowiązków są zmuszone do wzięcia urlopu lekarskiego, który jest płatny tylko 60-70% podstawowej pensji...
Ja do 32 tygodnia czułam się naprawdę bardzo dobrze i gdyby nie szczególnie upierdliwa infekcja, przymusowa wizyta w szpitalu i zwolnienie lekarskie w związku z tym to pewnie starałabym się przepracować jeszcze parę tygodni- chociaż chwilami było naprawdę ciężko...

Urlop macierzyński i okres laktacji

Tak jak wyżej wspomniałam urlop macierzyński w Hiszpanii trwa 16 tygodni- co wydaje się być naprawdę krótkim okresem na powrót do pracy i przejęcie na nowo swoich obowiązków. Co ciekawe problem krótkiego urlopu został zauważony przez władzę- jednak dotyczy on urlopu ojcowskiego, który do tej pory trwał 13 dni, a od niedawna został zwiększony do 4 tygodni. Jeśli kobieta chce wrócić szybciej do pracy to może ,, odstąpić'' urlop swojemu partnerowi- jednak minimalny czas, który musi zostać przez nią wykorzystany to 6 tygodni.
Niektóre kobiety decydują się wziąć urlop macierzyński 6 tygodni przed porodem, wykorzystując pozostały czas po przyjściu dziecka na świat (aczkolwiek nie znam nikogo kto dobrowolnie zdecydowałby się na tego typu rozwiązanie).
W związku z karmieniem piersią lub butelką matka ma prawo poprosić o dodatkową godzinę na karmienie przed lub po pracy, aż do dziewiątego miesiąca życia dziecka- interesujące jest też prawo połączenia tych godzin i wzięcie dwutygodniowego urlopu.
Pracujące matki starają się wydłużyć jak mogą okres pobytu w domu z dzieckiem i łącząc urlop macierzyński wraz z okresem laktacji i 4 tygodniowym urlopem zyskują dodatkowo 6 tygodni urlopu, który mogą wykorzystać na odchowanie malucha...
Co ciekawe urlop macierzyński przysługuje także rodzicom, którzy zdecydowali się adoptować dziecko lub w przypadku zgonu noworodka

Ciąża a pracodawca

Niestety jak to w życiu bywa, mimo że kobieta która zachodzi w ciąże stara się podejść uczciwie do swojego szefowsta informując go o swoim odmiennym stanie oraz nie nadużywając zwolnień w tym szczególnym okresie to czasami lojalność nie jest obustronna. Bardzo przykro jest obserwować trend zwalniania matek po urlopie macierzyńskim zaraz po powrocie do pracy, które często tłumaczy się mniejszym zaangażowaniem w życie firmy po powrocie... Tendencja ta często widoczna jest zwłaszcza w młodych, pozornie idealnych firmach czy nowoczesnych korporacjach, gdzie odgórnie wprowadza się zasady równości pomiędzy wszystkimi pracownikami.
Czasami kobieta w ciąży może spotkać się z tzw. mobbingiem, kiedy przełożeni zamiast ułatwić jej życie zmniejszając zakres obowiązków próbują uprzykrzyć jej pobyt w taki sposób, aby ona sama zrezygnowała z pracy. Co ciekawe według niektórych danych na tego typu nieprzyjemności w pracy zarówno od swoich przełożonych jak i współpracowników cierpi około 90% kobiet w mniejszym lub większym natężeniu....

Powrót do pracy

Powrót do pracy po urodzeniu dzidziusia jest szczególnie bolesny- wiele kobiet już po 16 lub 22 tygodniach jest w pełni sił na powrót do dawnych obowiązków i zupełnie nie przeszkadza im połączenie dwóch ról, inne natomiast powrót do pracy przechodzą szczególnie boleśnie i chcą jak najdłużej zostać w domu.
Jedną formą na dłuższe pozostanie w domu jest wzięcie bezpłatnego przedłużenia urlopu macierzyńskiego czyli coś na kształt urlopu wychowawczego, który może trwać nawet do 3 roku życia dziecka. Oczywistym minusem tego typu rozwiązania jest nieotrzymywanie żadnej zapłaty, jednakże według prawa pracodawca musi przyjąć nas na poprzednie miejsce pracy, kiedy zdecydujemy się na powrót.
Inną formą spędzania mniej godzin w pracy jest redukcja godzin, która może zostać zmniejszona od 1/8 do 1/2 dotychczasowego dnia roboczego, aż do czasu kiedy dziecko skończy 12 lat. Jednakże ograniczenie godzin pracy wiąże się z wprost proporcjonalnym zmniejszeniem wynagrodzenia- istnieje także prawdopodobieństwo tego, że nasz pracodawca nie będzie nam przychylny i nie zgodzi się na takie rozwiązanie.


Myślę, że w tym poście wyczerpałam temat tego jakimi prawami rządzi się ciąża w Hiszpanii jeśli jesteśmy pracownikami- koniecznie podzielcie się w komentarzach jak to wygląda w Polsce! Jestem bardzo ciekawa czego mogłabym się spodziewać pracując w Polsce i czy wy jesteście zadowolone z polskiego systemu!

Pozdrawiam, 

Justa

Share this:

, , , , , ,

CONVERSATION

28 comentarios :

  1. Koszmarne sa te zarzadzenia i w Hiszpanii i w Polsce i w Kanadzie gdzie mieszkam faceci decydowali. Dziecko nie powinno byc oddawane w obce rece wczesniej niz w 4 roku zycia ... Dziwnie jest ten swiat urzadzony ze najmniej sie licza najmniejsze dzieci i ich matki ... Nie mowiac o ciezkich drzwiach, wysokich schodach, zbyt malych windach zeby tam wcisnac wozek nawet spacerowy, i inne ... Swiat wyglada jakby ludzie rodzili sie dorosli ... Wszystkiego Dobrego!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spacerowanie z wózkiem i odkrywanie niedogodności Barcelony wciąż jeszcze przede mną...
      Na razie wydaje mi się, że rok urlopu to wystarczający okres, ale oczywiście kiedy przyjdzie na świat nasz maluszek mogę uznać, że i to jest za krótki okres...

      Dzięki wielkie!!!

      Delete
  2. A jeśli kobieta co zajdzie w ciążę jest bezrobotna (bo wiadomo, znalezienie pracy w Hiszpanii graniczy z cudem) to nie ma żadnych praw do płatnych urlopów czy pomocy socjalnej. Jest zdana na siebie i pomoc bliskich. Pod tym względem w Polsce jest lepiej bo mamy chociaż to 500+ i 1000zł przez pierwszy rok dla matek bezrobotnych, na umowach zlecenie / dzieło i studentek.
    Za to jeśli chodzi o podejście środowiska pozazawodowego, opieki lekarskiej, prowadzenia ciąży, porodu, standardów w szpitalu to w moin przypadku jestem bardzo zadowolona. Mogę tylko wychwalać :) Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. To prawda jeśli jesteś bezrobotna to radź sobie sama- smutne to, ale prawdziwe, też mnie dziwi brak jakiejkolwiek zapomogi po urodzeniu dziecka...
      O opiece zdrowotnej pewnie będę jeszcze pisać- na razie jestem zadowolona, chociaż czasami wolałabym częstsze kontrole przez ginekologa nie tylko przez położną...

      Pozdrawiam i dzięki!

      Delete
    2. Nie wiem jak w Barcelonie ale u mnie były 4 kontrole w szpitalu u specjalisty. Jedna na każdy trymestr i ostatnia przed terminem porodu. A pomiędzy - wizyty u lekarki rodzinnej (gdzie indziej pewnie jest położna) co też robi EKG

      Delete
    3. Fajnie, że jest też płatny urlop dla tatusia. W 2016 były 2 tyg. Od nowego roku jest chyba 2x dłuższy. Tylko tatuś musi dopilnować formalności w Seguridad Social

      Delete
    4. Ja mam spotkanie z położną co 3-4 tygodnie i 3 ekografie. Miałam pewną infekcję, więc w końcu wyszło ich więcej- ale o bardziej szczegółowo napiszę w oddzielnym poście! :)
      W końcu tatuś ma czas zaopiekować się mamusią i dzidziusiem i dobrze!

      Delete
  3. Gratuluję i trzymam kciuki za pomyślne rozwiazanie! Czytając Twój post doszłam do wniosku, że w Hiszpanii i w Holandii sytuacja ciężarnych jest bardzo podobna. Tutaj z tego co słyszałam też przysługuje 16 tygodni macierzyńskiego (pewnie nie wiem co mówię, ale nigdy nie wydawało mi się, że to mało), ale tutaj pracująca kobieta jest mniej chroniona. Jeśli jej umowa kończy się przed rozwiazaniem ciąży, bardzo czesto umowa ta nie jest przedłużana i automatycznie kobieta jest zwalniana (znam kilka przypadków). Byłam w szoku kiedy to usłyszałam.
    Raz jeszcze gratulacje i będę wyczekiwac kolejny postów o Waszej powiększonej rodzince

    ReplyDelete
    Replies
    1. W Hiszpanii pracodawca też nie ma obowiązku przedłużenia umowy jeśli kończy się ona przed rozwiązaniem- ale w Hiszpanii po roku kontraktu czasowego pracodawca podpisuje umowę na czas nieokreślony (wtedy musi się pogodzić z ewentualną ciążą)...
      Dzięki!!!!

      Delete
  4. Wiesz co Justyna, czytałam ten wpis i aż byłam zdenerwowana. Nie chcę denerwować i Ciebie, ale (ekhem, tak delikatnie mówiąc) nożyk mi się w kieszeni otwiera kiedy czytam takie rzeczy (niektóre znałam wcześniej, innych nie), jak mało opieki od państwa dostają ciężarne i kobiety po porodzie. 4 miesiące macierzyńskiego, szczerze, mi się to wydaje kpiną. 4-miesięczne dziecko to jest przecież taki bobas... Mnie to dotyczy tylko częściowo, bo 1. jeszcze nie staramy się o dziecko, 2. prowadzę działalność gosp, więc domyślam się, że świadczenia będą jeszcze gorsze niż w przypadku pracy na etacie. No nic, trzeba po prostu liczyć na siebie.

    To co pisze Dorota powyżej, też mnie pociesza. Wszystkie kobiety, które znam i które rodziły w Hiszpanii, były bardzo zadowolone, więc przynajmniej tyle. Coś za coś :) W Polsce to teraz są problemy, żeby dostać znieczulenie przy porodzie... No ale za to jest rok macierzyńskiego :)


    Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam kciuki za rozwiązanie. Buziaki!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. 4 miesiące to jest jakaś kpina- potem się dziwią, że jest mały przyrost naturalny... No, ale przecież każdej matce pęknie serce jeśli musi oddać takiego maluszka do żłobka...
      Nie wiem zupełnie jak wygląda sprawa jeśli prowadzi się własną działalność- podejrzewam, że może być tylko gorzej...

      Będę się dzielić przemyśleniami z prowadzenia ciąży, a potem samego porodu- jak na razie jestem zadowolona, chociaż tak jak wspominałam wyżej czasami wolałabym, żeby ginekolog oglądał mnie częściej...

      Delete
    2. Kochana, na pewno wszystko jest okej :) Będziemy też śledzić :)

      Nooo, z działalnością tylko może być gorzej, nawet nie chcę sprawdzać ile, ale nie nastawiam się na kokosy :P

      Trzymam kciuki i buziaki!

      Delete
    3. Rodzina z Polski i znajomi z Niemiec (u krórych jest tzw. kindergeld na KAŻDE dziecko) są oburzeni i nie mogą zrozumieć jak mogę dostawać 0€ pomocy na dziecko. Jak to? A tak to! Witamy w Hiszpanii. To dowód, że pomoc socjalna to nie rozdawnictwo za nic lecz coś za coś. Musisz ją sobie wypracować pracując min 6 miesięcy. A co jak nikt nie da Ci na to szansy lub zatrudni na czarno. A autonomos też niewiele z tego mają mimo, że wszystko co zarobią oddają państwu.
      Cieszę się, że chociaż kwalifikuję się do korzyatania ze służby zdrowia i mam Seguridad Social swoje, niezależne od męża. Więc korzystam i rodzenie w Hiszpanii pod tym względem było dobrym wyborem. Justyna, nie musisz obawiać się bólu bo znieczulenie tu jest normą. W moim polskim szpitalu nie byłoby pewnie szans. Dzięki temu wspominam poród bardzo dobrze i bez żadnej traumy. Były wszystkie standardy jakich potrzebowałam - towarzystwo partnera, kontakt piel a piel, własny pokój dla mnie i dzidziusia z łazienką. Pieluchy, podpaski, piżama - wszystko dali. Gdy przyjechaliśmy do szpitala z dwoma walizkami - jedna rzeczy dla synka, druga dla mnie, pielęgniarki zrobiły wielkie gały - po co?! Znajoma co też rodziła w Hiszpanii mówiła, że mogłaby rodzić nieprzygotowana prosto z ulicy.
      Tak jak uspokajali mnie hiszpańscy znajomi, gdy byłam w Twoim stanie, że wszystko będzie dobrze. Tak ja uspokajam Ciebie i życzę byś trafiła na dobrych specjalistów i miała udane rozwiązanie.

      Delete
  5. Widzę, że w Hiszpanii jest podobnie jak we Francji. Ja również pracowałam do końca, czyli planowo do 6 tyg przed porodem, a 10 tyg po porodzie jest urlop macierzyński. Potem można się postarać o urlop wychowawczy półroczny (za który płacą 180 euro), albo bezpłatny do ukończenia 3 roku życia dziecka. Następnie dziecko zaczyna szkołę, która jest bezpłatna i miejsca są dla wszystkich. Gorzej ze żłobkami.
    Jednak nie żałuję, ze rodziłam w Paryżu. Miałam wybrany dobry szpital (najlepiej wybrać do 12 tygodnia), ciążę (jeśli nie ma zagrożenia) prowadziła położna, wszystkie leki i badania bezpłatnie (w zależności od ubezpieczenia)itp.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czyli też trzeba takiego bobaska zostawić i lecieć do pracy- koniecznie podziel się na swoim blogu jak znosisz powrót do pracy! U nas za leki trzeba płacić- ale w okresie ciąży i tak się za dużo ich nie bierze (jedynie suplementy), badania też na szczęście bezpłatne!

      Delete
    2. Niestety nie wróciłam do pracy. Zwolniłam się, a po roku zacznę się za czymś rozglądać.

      Delete
  6. Aha, jeszcze raz gratuluje i życzę powodzenia :)

    ReplyDelete
  7. Serdecznie Wam gratuluje i zycze pomyslnego rozwiazania :).

    Czytajac Twoj wpis mialam wrazenie, ze jesli chodzi o podejscie pracodawcow to sytuacja w Polsce ma sie bardzo podobnie. Oczywiscie wszystko zalezy od pracodawcy. Czesc moich kolezanek wychwala swojego pracodawce, ale sa i takie co niestety po powrocie z macierzynskiego prace stacily, lub tez nawet nie dostaly szansy na prace ze wzgledu na mlody wiek (perspektywa ciazy), dziecko (przeciez dziecko choruje, a wiec matka bedzie musiala tez isc na zwolnienia lekarskie) itp. Osobiscie mieszkam w Holandii wiec nie moge sie wpowiedziec duzo na temat polskiego systemu. Niemniej jednak, z tego co slysze od swoich kolezanek, sytuacja ma sie lepiej ze wzgledu na dodatkowe swiadczenia i dlugosc urlopu macierzynskiego.

    Jesli chodzi o Holandie to mam troche inna opinie niz JUSTINE-ABROAD. Oczywiscie moga sie zdarzyc szefowie "gilipollas" (jak i w kazdym kraju) co i kobiete ciezarna zwolnia obiegajac prawo (kobieta w ciazy moze byc zwolniona tylko wtedy gdy likwidowane jest jej stanowisko pracy lub gdy likwidowana zostaje firma). Patrzac na moje holenderskie kolezanki uwazam, ze Holandia ma jednak dobry system opieki nad ciezarnymi. Moze i urlop macierzynski jest krotki (16 tygodni), ale tez pracodawcy sa bardzo elastyczni. Mozliwa jest czesto praca zdalna z domu, nie ma tez problemu jesli matka musi wyjsc z pracy wczesniej. Kobieta moze wybrac czy chce rodzic w domu(jesli nie ma przeciwskazan) czy tez w szpitalu. Po porodzie kazdej matce przysluguje tygodniowa opieka. Przez tydzien lub wiecej do domu przychodzi opiekunka ktora sprzata dom, gotuje, zajmuje sie innymi dziecmi i co najwazniejsze pomaga matce zajmowac sie maluszkiem i uczy jak to robic. Pozytywne jest tez to, ze tatus moze rowniez wziac dni wolne na dziecko czy tez skrocic czas pracy podczas okresu wychowawczego.
    Wiele moge narzekac na system zdrowotny w Holandii, ale chyba jesli chodzi o czas ciazy nie jest to najgorsze :).
    Nie wiem jak w Hiszpanii, ale tutaj rodzice nie chuchaja i nie dmuchaja na dzieci. Bobas na rower, bez czapki i jedziemy. Smoczek spadl? Nie trzeba go dezynfekowac gotowana woda, jak cos spadnie to jest dobre na system immunologiczny dziecka. Ponadto, zimna woda do picia, lody w zimie... (moja babcia sie zawsze za glowe lapie gdy do slyszy). Z tego co slyszalam od mojego chlopaka to w Hiszpanii tez sie tak na dziecko nie dmucha :D.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Właśnie jestem ciekawa jak to jest z holenderską służbą zdrowia i prowadzeniem ciąży- bo słyszałam niezbyt dobre opinie, a że moje informacje były z drugiej ręki z chęcią bym poczytała co i jak...
      Jeśli chodzi o wychowanie dzieci to dokładnie tak samo- maluszki bez czapek, a starszaki latają na boso po domach, gdzie są kamienne podłogi zarówno w lecie jak i w zimie- a nawet zdarzają się tacy rodzice, którzy swoje pociechy zabierają na boso na wycieczki do lasu...
      Lody sama jem w zimie, bo od małego tak je uwielbiałam, że nigdy nie mogłam się powstrzymać i nie wydaje mi się, żeby taka odrobina przyjemności mogła komuś zaszkodzić!

      Pozdrawiam!

      Delete
  8. Gratuluje!!!!!

    Na Cyprze mamy 18 tygodni urlopu macierzynskiego, tez niezbyt duzo, co np. dla mnie jest jednym z glownych powodow zwlekaniem z zajciem w ciaze :(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie ma co zwlekać! :)
      18 tygodni to i tak więcej niż 16... :(

      Delete
  9. Justyna gratuluję! Bardzo się cieszę :) życzę szczęśliwego rozwiązania. Ja miałam 16 tyg. Po porodzie i wiem, że to zdecydowanie za mało, zazdroszczę obecnym mamom rocznego urlopu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja nie wiem jak niektóre kobiety są w stanie wrócić do pracy po 16 tygodniach...

      Delete
  10. Gratulacje!!:))
    Ciekawe jest to co piszesz o Hiszpańskim systemie urlopowo-ciążowym. Nie interesowałam się jakoś szczególnie tematyką urlopów w innych krajach, ale nie sądziłam, że w państwach EU może być on krótszy niż rok. Jestem w szoku, bo podczytałam też w komentarzach o Holandii (a na podstawie jakiegoś przeczytanego kiedyś reportażu o elastyczności zatrudnienia dla rodziców, przypuszczałam że tam cała sytuacja jest wręcz wzorowa). Chociaż i tak nic nie pobije USA, gdzie z tego co kojarzę, płatnego urlopu macierzyńskiego nie ma wcale.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja też wcześniej się jakoś nad tym specjalnie nie zastanawiałam...
      Wychodzi na to, że Polska nie jest taka zła!
      OHhhh myślę, że w USA nie zdecydowałabym się na dziecko- skoro nie dają urlopu!

      Delete
  11. Czesc! No to rzeczywiscie jest sie z czego cieszyc skoro rok macierzyńskiego jest takim ewenementem. Jestem na bieżąco wiec tez moge cos napisać: Przy działalnosci gospodarczej przez rok nie płacisz zusu = ok.800zł miesiecznie w kieszeni. Placisz tylko zdrowotne ok. 300zł co miesiac. Dostajesz zasiłek ok. 1300zł. Mozesz nadal pracować i wystawiac faktury bez utraty zasiłku. Jak dla mnie super ze wzgledu na oszczednosci na zusie i możliwosc dorabiania sobie. Jedynie zasiłek za mały jak na potrzeby przy małym dziecku i mały w porownaniu do pracy na etacie. No a z tym L4 w ciąży to prywatnie dostaniesz kiedy chcesz a na nfz roznie np 2mce przed porodem -zalezy od lekarza ale niechętnie dają. No i z czym sie spotkałam jesli chodzi o prowadzenie ciąży na nfz? Ostatnie usg zrobiła lekarka jakies 2mce przed porodem wiec i tak trzeba bylo chodzic prywatnie zeby nie zwariować. Ale nfz to temat rzeka;)

    ReplyDelete