Barcelona czy Londyn- czy te miasta da się w ogóle porównać?

Londyn jest niezwykłym miastem i mimo, że byłam tam nie pierwszy raz to to miasto zawsze mnie czymś zaskakuje i inspiruje- i nie, tym razem nie będzie o wyjściu UK z Unii Europejskiej... 
Nie jestem żadnym znawcą w tej sprawie, a polskie i zagraniczne media codziennie roztrząsają zaskakujące skutki tego referendum, a jakie będą dalsze konsekwencje tego ruchu to tylko pokaże nam czas.
Mieszkając w Barcelonie jestem skazana na porównywanie każdego zagranicznego miasta właśnie ze stolicą Katalonii- zawsze zastanawiam się czy mogłabym zamieszkać w danym mieście, szukając plusów i minusów, które analizując konfrontuje z Barcelońskimi walorami. 


PO PIERWSZE POGODA, czyli zacznijmy od rzeczy oczywistych

Chyba ciężko byłoby mi się przyzwyczaić do Londyńskiej pogody, palące słońce na zmianę z deszczem i wiatrem sprawiają, że jedynym rozwiązaniem jest ubieranie się na cebulkę, a do torby zabranie kurtki przeciwdeszczowej i parasola. W Barcelonie pogoda w ciągu dnia rzadko ulega zmianie, jeśli rano wychodzicie z domu i jest słońce, to pozostanie tak do końca dnia- czasami tylko pogoda sprawia nam figla, jednak takie dni są naprawdę rzadkie. 
Jeśli chodzi o inne pory roku, to w Londynie jest zdecydowanie zimniej i bardziej deszczowo niż w Barcelonie, jednak wiosna jest najpiękniejszym okresem- kiedy w Katalonii często występują wiosenne ulewy, w Londynie spokojnie kwitną Magnolie barwiąc tysiącem kolorów krajobraz miasta.
Mimo pięknej wiosny to jednak Londyn kojarzy mi się z deszczem i wiatrem, a Barcelona z energetycznym słońcem- tym razem wybieram klimat stolicy Katalonii.

BARCELONA:1, LONDYN:0

PO DRUGIE ZIELEŃ MIEJSKA I NATURA

Łagodny klimat Londynu i częste deszcze sprawiają, że rośliny wydają się być dwa razy dorodniejsze niż te same rośliny w Polsce czy w Hiszpanii. Jeśli mieliście okazje zobaczyć Kew Garden, o którym pokrótce pisałam jakiś czas temu to możecie mieć wyobrażenie o tym jak dorodne mogą być magnolie, irysy etc. Jeśli natomiast wybierzecie się do ogrodu królowej Mary w Regent's park to zaskoczycie się różnorodnością kolorów i kształtów ponad 12.000 odmian róż. 
W Londynie natura miesza się z życiem miasta, wielki Hyde Park umieszczony niedaleko Oxford Street jest miejscem odpoczynku i wytchnienia nie tylko turystów, ale także rodowitych mieszkańców Londynu, w Sant James Park zobaczyć można kaczki i inne kolorowe ptaki wodne, natomiast w parku Richmont zdarza się nawet zobaczyć jelenie.
W Barcelonie wielkich parków trochę mi brakuje, w Park Ciudadella co prawda można się położyć na trawie i odpocząć, jednak w samym centrum miasta brakuje przystępnych zielonych przestrzeni- i mimo, że rodowici Hiszpanie na pewno będą bronić barcelońskiej natury, to ja i tak nie dam się przekonać-Londyn zdecydowanie wygrywa to starcie.



BARCELONA:1, LONDYN:1

PO TRZECIE LUDZIE (STYL UBIERANIA SIĘ)

Zarówno w Barcelonie jak i w Londynie, aby dojść do jakiejś atrakcji turystycznej trzeba się przedzierać przez gromadę ludzi- często zdarza mi się narzekać na tłum ludzi w Barcelonie, którzy skutecznie utrudniają mi poranna drogę do pracy. Myślałam, że gorzej być nie może- jak się okazuje moje myślenie na ten temat było bardzo naiwne, w Londynie jest sto razy gorzej, tłum idący do metra, tłum wychodzący z metra, tłum na ulicy, na stacji kolejowej, tłum, tłum... 
O ile barcelońscy mieszkańcy przyzwyczajeni są do wysokich temperatur i na co dzień wybierają raczej wygodne ubrania i buty, o tyle mieszkańcy Londynu preferują ostatnie trendy i ciuchy wyjęte z eleganckich katalogów mody. Próżno szukać mieszkanki Londynu, która odważyłaby się wyjść na ulicę bez tony makijażu (niezbędne sztuczne rzęsy), elegancka sukienka, modna torebka i buty na obcasie dziewczyn cieszyły moje oko- chociaż najbardziej podobały mi się odważne kolory włosów, które można było zobaczyć na ulicy (niebieskie, różowe czy czerwone). W Barcelonie niektóre dziewczyny rezygnują z makijażu na co dzień, malując się tylko na specjalne okazje, wygodne płaskie buty, lekkie kolorowe spodnie i luźne koszule to widok, który towarzyszy mi codziennie. 
Mimo, że bardzo spodobał mi się elegancki styl dziewczyn na ulicach Londynu, to tym razem też wybiorę luz Barcelony- od jakiegoś czasu bardziej cenie sobie wygodę niż ostatnie trendy.

BARCELONA:2, LONDYN:1

PO CZWARTE CENY

Barcelona nie należy do najtańszych miast i mimo, że jest tu o wiele drożej niż w Polsce, to jednak jest to nic w porównaniu do cen w Londynie. Jeśli nie zarabiasz w funtach to ciężko jest spędzić więcej czasu w stolicy Anglii, o ile ubrania są w naprawdę niskiej cenie, o tyle ceny jedzenia i komunikacji mogą nas niemiło zaskoczyć. W Barcelonie czasami też można odnieść wrażenie, że łatwiej jest się tutaj ubierać niż żywić, jednak nawet w centrum miasta można znaleźć restauracje, gdzie za 10-15 euro możemy zjeść suty trzydaniowy posiłek- w Londynie wyjście do restauracji może nieźle uderzyć w wakacyjny budżet.

BARCELONA:3, LONDYN:1

PO PIĄTE JĘZYK

Czy o nie cudowne móc pojechać do jakiegoś innego kraju i bez problemu móc się porozumiewać z mieszkańcami- nawet jeśli znacie angielski w średnim stopniu to możecie się dogadać ze sprzedawcą, barmanem czy policjantem. W Barcelonie nie zawsze taka sytuacja jest możliwa, nie wszyscy Hiszpanie znają angielski, a nawet jeśli go znają to czasem są naprawdę mało domyślni... 
Jeśli chodzi natomiast o angielski akcent to jeśli przyjeżdżamy na parę dni na wakacje to nie powinien sprawić nam on jakiś trudności, gorzej jeśli planujemy pracować w biurze lub miejscu, gdzie będziemy mieli styczność z rodowitymi Anglikami. Dodatkowo Londyn jest na tyle wielokulturowy, że w prawie każdym miejscu spotykaliśmy Polaków, którzy zaskakiwali nas zwracając się do nas w rodzimym języku- słysząc hiszpański język zastanawiałam się także, czy w Londynie jest więcej Polaków czy Hiszpanów...

BARCELONA:3, LONDYN:2

PO SZÓSTE MUZEA, SZTUKA

Wiem, że nie wszyscy uwielbiają latać z muzeum do muzeum napawając się tym co pozostawili nasi przodkowie- ja jednak należę do miłośników sztuki i wszelkiego dorobku ludzkości, dlatego też zarówno Barcelona jak i Londyn są dla mnie pod tym względem rajem. O ile w Barcelonie wejście do większości muzeów jest płatne w ciągu tygodnia (gratis pierwsza sobota lub niedziela miesiąca oraz godziny wieczorne), o tyle w Londynie możemy wejść za darmo do wielkich Muzeów Narodowych tj.National Gallery. Jak dla mnie nie ma nic piękniejszego niż zobaczenie na własne oczy wielkich dzieł Van Gogha czy Picassa oraz innych artystów, dodatkowo w Londynie można spędzić cały dzień oglądając starożytne pisma Egipcjan czy podziwiając ogromne kości dinozaurów. Londyńskie muzea przypominają niekończące się labirynty, w których można się zgubić odkrywając niezwykłe skarby, natomiast Barcelońskie muzea są trochę mniejsze, jednak także zasługują na uwagę. Ciężko byłoby mi wybrać, w którym mieście lepiej zobaczyć muzea- chyba trzeba je zobaczyć wszystkie!



BARCELONA:4, LONDYN:3

PO SIÓDME ARCHITEKTURA

Każdy barceloński turysta zna cudowną architekturę mistrza Gaudiego, czy jest coś piękniejszego od kolorowej Casa Batjo lub przypominającej zamek z piasku Sagrady Familii- a może wolicie nowoczesną architekturę Torre Agbar? Barcelona na pewno jest jednym z tych miejsc, gdzie szczęście swoje odnajdą miłośnicy architektury. Jednakże i tym razem ciężko byłoby mi przyznać punkt Barcelonie, bo duże wrażenie robią na mnie także wiktoriańskie domy, monumentalna Katedra świętego Pawła czy pełna nowoczesnych budynków dzielnica bankowa- w Londynie widać niezwykłą różnorodność, obok starych domów postawiono nowoczesne szklane budynki i właśnie ta różnorodność sprawia, że to miasto jest niesamowite!



BARCELONA:5, LONDYN:4

PO ÓSME WIELKOŚĆ

Kiedy ostatecznie przeprowadziłam się do Barcelony długo nie mogłam się pogodzić z tym jakie to miasto jest duże, ile czasu zajmuje dotarcie z jednego punktu do drugiego i o ile ciężej jest się odnaleźć właśnie tutaj niż w moim rodzinnym Wrocławiu. Londyn i tym razem przerasta Barcelonę, która przy tym gigancie wydaje się być małym nadmorskim miasteczkiem- może trochę przesadzam, ale przejechanie z przedmieść Londynu na drugi koniec miasta wydaje się być niemożliwością... 
I o ile w Barcelonie mieszkanie na przedmieściach nie sprawia znaczących problemów, o tyle w Londynie jest to dużym nieudogodnieniem, ja cenię sobie przestrzeń jednak tym razem wielkość Barcelony jest dla mnie wystarczająca!

BARCELONA:6, LONDYN:4

PO DZIEWIĄTE KOMUNIKACJA (METRO, SAMOCHODY)

Uwielbiam Barcelońskie metro, to zdanie powtarzam chyba wszystkim, którzy odwiedzają mnie w stolicy Katalonii- kierunki są dobrze oznaczone, a dodatkowe obrazki atrakcji pozwolą na obranie właściwej drogi nawet jeśli się nie zna języka. Dobrze widoczne strzałki i kolory sprawiają, że nawet ci, którzy są pierwszy raz w Barcelonie mogą dać się ponieść podróży i bezpiecznie znaleźć swój cel. Nie mogę także narzekać na metro w Londynie, jednak nazwałabym je advanced czyli poziom dla zaawansowanych, korzystając z tego środku komunikacji nie można dać się porwać chwili i mentalnie oddalić od wszystkiego, przeciwnie- trzeba być ciągle uważnym zaczynając od tego czy metro, które przyjeżdża jedzie w dobrym kierunku, kończąc na liczeniu przystanków (w Barcelonie wagoniki mają wbudowane światła, dzięki którym możemy zorientować się nawet pomiędzy przystankami, gdzie jesteśmy). 
Inaczej natomiast ma się sprawa z samochodami, jeżdżenie po lewej stronie ulicy i związane z tym zmiany kierunku sprawiają, że nie mogłabym się przyzwyczaić do prowadzenia samochodu w Londynie. 
Odkąd przyjechałam do Barcelony to wydaje mi się, że jest tu stanowczo za dużo samochodów, ale w Londynie natężenie ruchu jest jeszcze większe!- jedynym plusem jest chyba to, że w Londynie łatwiej jest znaleźć miejsce parkingowe.

BARCELONA:7,  LONDYN:4

PO DZIESIĄTE STYL ŻYCIA

Kiedy już zdecydujemy się na przeprowadzenie do jakiegoś miejsca, może się okazać, że nie wszystko złoto co się świeci i nie do końca jest prawdą, że ludzie we Włoszech czy Hiszpanii są aż tak bardzo wyluzowani, a praca łatwiejsza. O ile Barcelończycy wybiorą się na imprezę czy spotkanie ze znajomymi w weekend (w tygodniu wiele osób pracuje do godziny 20.00), o tyle w Londynie wieczorne spotkanie ze znajomymi i drink po pracy są na porządku dziennym. Późno wracający z imprezy Londyńczycy (23.00-24.00) w ciągu tygodnia czy podpici ludzie w metrze są na porządku dziennym. Jakim wielkim było moje zdziwienie, kiedy spytałam mojej szwagierki jak tubylcy godzą pracę z wyjściem na drinka w tygodniu, ona odpowiedziała mi, że często zdarza się, że nie idą oni po prostu następnego dnia do pracy mając prawo do 7 dni wolnych bez podania przyczyny- w Barcelonie można skorzystać z chorobowego, wtedy zazwyczaj pierwsze 3 dni nie są płacone, dodatkowo w dobie kryzysu wszyscy raczej starają się dbać o swoją pracę i nie nadużywają dobroci pracodawcy.
Dodatkowo mam wrażenie, że w Barcelonie wszyscy żyją spokojniej, w Londynie natomiast wszyscy wydają się być pro aktywni, spiesząc się na każdym kroku, w ten sposób szukając szczęścia- ale może jest to tylko moje odczucie...

BARCELONA:8, LONDYN:4


Ciężko jest porównać tak inne miasta, których charakter jest tak różny- jednak nie wiem czy zdecydowałabym się na życie w Londynie. Dodatkowo ostatnie głosowanie o odejściu z Unii Europejskiej pozbawiło mnie konieczności podjęcia takiej decyzji- oczywiście jeśli zdecydowałabym się na przeprowadzkę z Barcelony (czego teraz nie biorę pod uwagę)!
A wy byliście w Londynie, a może mieszkacie w tym mieście i chcielibyście podzielić się swoimi spostrzeżeniami?

Pozdrawiam, 

Justa

PS. Zapraszam także w środę na przepis pysznej coca de Sant Joan

Share this:

, , , , , , , , , , , ,

CONVERSATION

8 comentarios :

  1. Londyn jest piękny, warto zwiedzić. Jednak Barcelona jest cudowna słoneczna i nad morzem.Wielkość Barcelony jest wystarczająca i ma piękny kolor nieba.Lubię też obserwować ludzi fajnie ubranych na luzie i fajnie się zachowują na luzie i z wdziękiem (oczywiście nie jest to regułą )

    ReplyDelete
    Replies
    1. To słońce zdecydowanie wygrywa!

      Delete
  2. Wysokie ceny w Londynie są tak znane, że są wręcz już legendarne i stały się "wizytówką"UK ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. A mnie te ceny i tak zaskakuja... :(

      Delete
  3. Ja bym nie chciała mieszkać w Londynie pomimo, że uwielbiam to miasto. Jest w nim coś bardzo przytłaczającego na dłuższą metę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgadzam się z Tobą w zupełności!

      Delete
  4. Myślę, że każde z tych miast ma swoj specyficzny urok ;)

    ReplyDelete
  5. Jako była mieszkanka Barcelony i obecna Londynu zdecydowanie stawiam na Barcelonę. Za Barceloną się tęskni, w tym mieście w powietrzu czuć to "coś", czego próżno szukać w Londynie, czy w ogóle na Wyspach, przynajmniej w moim odczuciu. Nie wspominając o tym, że jeśli ktoś się żywi głównie owocami i warzywami, to Londyn ze swoim śmieciowym jedzeniem na każdym kroku i szalonymi cenami za świeże warzywa i owoce dobrej jakości może się schować, nie tylko przed Barceloną, ale i całą Hiszpanią;)

    ReplyDelete