TOP 10 najbardziej denerwujących rzeczy w metrze!

Metro-środek komunikacji z którego korzystam prawie codziennie, środek komunikacji bez którego w chwili obecnej nie wyobrażam sobie życia...
Bo czymże jest czekanie 3 minuty w dzień powszedni, a 10 w nocy czy w niedziele- co prawda moje hiszpańskie koleżanki narzekają na ten stan rzeczy, ale prawda jest taka, że  ja w pamięci mam długie półgodzinne oczekiwania na tramwaj...
Jeżdżenie metrem należy do przyjemnych, no prawie...bo w metrze spotkać można ludzi robiących najróżniejsze rzeczy i o ile do niektórych można się przyzwyczaić, inne powodują, że na mojej twarzy pojawia się niesmak i mam ochotę uciec gdzie pieprz rośnie, a więc dzisiaj przedstawię wam TOP 10 najbardziej denerwujących rzeczy, które ludzie robią w metrze!


Zapraszam do czytania!


#10   MALOWANIE PAZNOKCI

Zdaje sobie sprawę, że zapach lakieru jest dla innych denerwujący, sama jakoś za nim nie przepadam- jednak muszę się przyznać do winy i mi zdarzyło się malować paznokcie w metrze i mimo wstrząsów wyszło mi to całkiem ok ;)

#9   MAKE UP

Pójdźmy o krok dalej, skoro paznokcie można pomalować w metrze dlaczego by nie strzelić sobie całego make up'u, mi co prawda jeszcze się to nie zdarzyło, ale robiłam za toaletkę trzymając lusterko mojej koleżance.
Nigdy się nie wie do czego prowadzi pośpiech, a więc takiej opcji nie wykluczam, chociaż mam wrażenie, że chyba aż takich umiejętności robienia makijażu nie posiadam.

#8   CZYTANIE PRZEZ RAMIĘ

No i znowu nie jestem bez winy, uwielbiam zerkać co czyta osoba siedząca koło mnie- wiem to niegrzeczne zwłaszcza kiedy osoby gadają przez popularnego w Hiszpanii whatsup'a (coś jak nasze dawne gadu-gadu, ale działa w telefonie przez internet), wtedy możemy się dowiedzieć naprawdę ciekawych rzeczy o naszym metrowym sąsiedzie, których jednak wolelibyśmy nie wiedzieć...
No, ale żeby nie było, że to ja niewychowana jestem i przyjechałam tutaj, żeby czytać komuś przez ramię- mi też zdarzyła się sytuacja kiedy moi metrowi sąsiedzi zacięcie dyskutowali w jakim języku książkę czytam, aż w końcu ciekawość zwyciężyła i postanowili się mnie o to spytać. ;)

#7   BRUDZENIE INNYCH 

Nie będę mówiła o sytuacji w której wracam z pracy, bądź jakiś zajęć cholernie głodna, a osoba obok w najlepsze zajada się wielkim pączkiem czy pysznie pachnącymi chipsami, popijając to wszystko wielką coca- colą lub sokiem i kiedy już ślinka ci cieknie, a w brzuchu odczuwasz niemiłe ssanie na nową koszulkę spada ci kropelka napoju...
Wtedy w tobie zbiera się złość, która jednak szybko ustępuje wtedy kiedy z ust metrowego sąsiada słyszysz przepraszam, w końcu przypominasz sobie, że jesteś w Hiszpanii i to nie jest w stylu Hiszpańskim gniewać się o plamkę- w takiej sytuacji zazwyczaj zyskujesz towarzysza do rozmowy na dalszą podróż, a i może uda się zostać poczęstowanym chipsami... ;)

#6   NIECHCIANY PRYSZNIC 

Całkiem gorzej się ma sprawa z osobami, które nadmiernie wydzielają ślinę i podczas rozmowy z taką osobą nagle czujesz deszcz na twarzy, ale zaraz to wcale nie pada... 
Co należy zrobić w takiej sytuacji- ja zawsze mam dylemat czy powinnam otrzeć się niezauważenie czy może zwrócić uwagę takiej osobie, na przyszłość jednak staram się unikać plującego towarzystwa.

#5   ŚMIERDZIEL LUB SPANIE NA TWOIM RAMIENIU...

Jednak jednym z najgorszych przypadków jest wtedy, kiedy siedzisz sobie spokojnie w metrze, aż do momentu kiedy koło ciebie spocznie metrowy sąsiad... 
Nagle zaczynasz czuć dziwny smród, może być alkoholowy, a może być ten, który powstaje od długiego nie mycia się...
W moim przypadku wchodzi też w rachubę zapach mocnych perfum, ponieważ na świecie jest naprawdę niewiele zapachów, które mój organizm toleruje, a mi nie zaczyna się robić niedobrze...

Wtedy zawsze mam dylemat: wstać czy nie wstać ? A jak ta osoba się głupio poczuje, że nie chce koło niej usiąść?... Niestety nigdy nie udaje mi się usiedzieć w miejscu i wybieram jednak inną miejscówkę, nie przejmując się co o mnie pomyśli śmierdząca osoba...
Sprawa ma się podobnie, kiedy siedząc sobie spokojnie w metrze czujemy nagle cudzą głowę na swoim ramieniu... Szkoda tylko, że nigdy nie jest tak jak w filmach i nie jest to głowa jakiegoś przystojniaka ;)
Wtedy zazwyczaj decyduje się na delikatne odsunięcie się w drugą stronę, w czasie mojej delikatnej operacji metrowy sąsiad zazwyczaj budzi się i gorąco przeprasza.

#4    ŻEBRACTWO  

Żebracy w metrze to normalność, jeżdżąc w mniej więcej tym samym czasie każdego dnia często spotykam te same osoby i słyszę codziennie tą samą gadkę, najbardziej znana: ,,Dzień dobry państwu, jestem ojcem(matką) trójki dzieci, nie chce żebrać, ale muszę- nie mam pracy proszę o jakiś drobny datek (stuk, stuk kubeczkiem z monetami)''.
No cóż, ja współczuje, ja wiem że im ciężko, jednak mam takie samo zdanie jak pewna kobieta stojąca kiedyś obok mnie w metrze: ,,Ja też nie mam pracy i jakoś nie żebrze...''.
Sytuacja w Hiszpanii obecnie nie jest ciekawa, jednak prawda jest taka, że większość ludzi uczyniła z żebractwa sposób na życie, ale to temat rzeka na który można by napisać długi referat...

#3   MUZYKOWANIE

Osobami, które można spotkać w metrze równie często jak żebraków są grajkowie lub muzycy, i o ile udało mi się parę razy natrafić na naprawdę uzdolnione osoby, którym zawsze coś wrzucam - bo uważam, że warto wspierać talenty, o tyle najczęściej można spotkać grajków-przeszkadzajków...
Oj tak takim, którym chyba ktoś powiedział, że czym głośniej się gra tym lepiej... No niestety ja w takich przypadkach mam ochotę zapłacić im, ale żeby przestali skrzeczeć ;)

#2   ZAJMOWANIE DWÓCH MIEJSC W METRZE

Jedną z rzeczy, która irytuje mnie chyba najbardziej jest zajmowanie 2 miejsc przez jedną osobę- nie zawsze jest to spowodowane ogromną tuszą tej osoby, ale czasem zupełną ignorancją i chęcią posiedzenia sobie na środku... Jak dla mnie jest to zupełnie nie zrozumiałe i często zwracam takim osobom uwagę, zwłaszcza kiedy zmęczona mam ochotę usiąść, a dana osoba nie zwracając uwagę na przepełniony wagon metra siedzi na dwóch miejscach...
Zdarzyło mi się też widzieć osobę, która po prostu leżała na paru siedziskach...
Na szczęście w takich sytuacjach pomocni są panowie ochroniarze z metra, którzy zawsze zwracają uwagę danym osobnikom-często nie do końca trzeźwym...

#1   OBCINANIE PAZNOKCI !

Oj tak! Najbardziej obrzydliwą rzeczą, którą ludzie robią w metrze jest obcinanie paznokci- nienawidzę i straszliwie mnie to obrzydza! Kiedy tylko słyszę specyficzny trzask nożyczek mam ochotę uciec gdzie pieprz rośnie...
Dziwi mnie tylko to, że naprawdę wiele osób w Barcelonie decyduje się obcinać swoje paznokcie w metrze...

I tym optymistycznym akcentem kończę mój dzisiejszy wpis, ale może wam przytrafiło się coś śmiesznego bądź obrzydliwego w środkach komunikacji?
Podzielcie się koniecznie ze mną w komentarzach !

Do następnego! Justa

Share this:

, , ,

CONVERSATION

16 comentarios :

  1. O rany tak, obcinanie paznokci zdarza sie nie tylko w metrze, tez w autobusach! Obrzydza mnie najbardziej ze wszystkich tych rzeczy, ktore opisalas, na niektore nawet nie zwracam uwagi. Tak to jest, ze w komunikacji miejskiej rozni ludzie spotykaja sie w malej przestrzeni. Mnie np wymeczyli kierowcy autobusow i to tak, ze juz minimum pol roku nie siedzialam w autobusie (kiedys nawet kilka razy dziennie) i wszedzie jezdze rowerem! ;)

    ReplyDelete
  2. Obcinanie jak obcinanie, mi się robi słabo jak ktoś siedzi i wygrzebuje brud spod paznokci biletem, papierkiem czy nie daj może ustami.. :/

    ReplyDelete
  3. #2 ZAJMOWANIE DWÓCH MIEJSC W METRZE

    Jedną z rzeczy, która irytuje mnie chyba najbardziej jest zajmowanie 2 miejsc przez jedną osobę- nie zawsze jest to spowodowane ogromną tuszą tej osoby, ale czasem zupełną ignorancją i chęcią posiedzenia sobie na środku...

    Mnie jeszcze bardziej denerwuje jak jakaś krowa stawia na sąsiednim siedzeniu swoje torby z zakupami! Czyżby reklamówki się zmęczyły i muszą odpocząć? To jest dopiero ignorancja...

    ReplyDelete
    Replies
    1. o tak! mnie też to mega irytuje, albo jak są w autobusie dwa siedzenia, mega ścisk a jakaś damulka usiądzie sobie z brzegu jak by nie mogła posunąć się do okna, bo wiadomo że większości nie chce się prez nią przeciskać;)

      Delete
  4. Niedawno właśnie wróciłam z Barcelony, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Zdjęcie metra przypomniało mi ten fajny, lecz krotki pobyt.W metrze również spotkalam grajkow, kilku pijanych, którzy zastanawiali sie skad jestem, a raz na wprost mnie stanęła dziewczyna i zaczęła bez skrępowania robic skręta - co bylo dla mnie dosc dziwne. Czy w Hiszpanii zioło jest legalne? Na plaży też kilka razy czułam ten charakterystyczny zapach dymu z jointa.
    Pozdrawiam :)

    http://make-it-black.blogspot.com

    ReplyDelete
  5. Mój numer jeden jeśli chodzi o irytację to zdecydowanie zajmowanie dwóch miejsc, zarówno jak ktoś szeroko siada jak i sadza torbę. No bo przecież bagaż też musi mieć miejsce siedzące...

    ReplyDelete
  6. Ja jezdze do pracy autobusem i szczerze przyznam, ze zdarza mi sie robic w nim make up. Zawsze rano mam za malo czasu, i np malowanie rzes albo zaplatanie warkocza w autobusie to dla mnie normalka;)

    ReplyDelete
  7. Obcinanie paznokcie? Nie wierzę. Jeszcze się z tym nie spotkałam. Ale może dlatego, że niezbyt często poruszam się środkami komunikacji miejskiej. Z resztą w moim miasteczku takowych nie ma. Ale Twój numer jeden to po prostu okropność. I ja bym tego nie zniosła.

    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  8. Obcinanie paznokcie - niestety to samo w nowojorskim metrze. Plus jest jeszcze: taniec na poręczach, jedzenie na przykład chińszczyzny, której zapach wypełnia z trzy wagony, spanie czasami w pozycji poziomej na kilku siedzeniach ... Masakra.

    ReplyDelete
  9. Hej:) Przed wyjazdem do Barcelony sporo naczytałam się Twojego bloga:)
    Mam pytanie - gdzie warto pójść wieczorem napić się taniego piwa i zjeść coś niedużego i niedrogiego?:) Póki co chodzimy ciągle do Can Eusebio.
    pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  10. Obcinanie paznokci w metre? Brrr. zdecydowanie najbardziej irytujace :D Buziaki, zapraszam na nową notkę ;)

    ReplyDelete
  11. O rany! W sewilskim metrze co najwyżej może spotkać cię czytanie przez ramię :) Nikt u nas nie muzykuje, nie żebrze; jedna linia jaką mamy jest za krótka żeby zasnąć, make upa i malowanie paznokci robię chyba tylko ja (serio! sewilijki są jakieś takie bardziej konserwatywne i nie wyszłyby z domu bez makijażu). Jak widzisz, nuda, nuda, nuda :) No, ale też Barcelona jest dużo większa i dużo bardziej różnorodna od Sewilli, przez co zdarzają się i sytuacje z obcinaniem paznokci. Fuj!!! :)

    ReplyDelete
  12. mieszakałam kiedyś w Londynie i niestetyty najbardziej przeszkadzał mi smród i niechlujstwo współpasażerów. Jedzienie chipsów czy innych chrupek, wycieranie tłustych paluchów w siedzenie i po chwili grzebanie paluchem w zębach....czasami tak mnie mdliło, że wysiadałam stację wcześniej!

    ReplyDelete
  13. Obcinanie paznokci?! Jeszcze nie widziałam, ale okazuje się, że dla niektórych metro to jak drugi dom. Ile czasu można zaoszczędzić:)

    ReplyDelete
  14. Na ogol nie lubie duzych miast. Czy to w Polsce czy za granica. Denerwuje mnie widok cyganek czy romskich zebrakow na ulicach. Smierdzace obrzydliwe budy z arabskim czy tureckim kebabem. Przeciez smierdzi to okropne arabskie zarcie. Robia kebaby w tych budach np przydworcowych a rak nie myja ba nawet kranu nie maja czy osobnej toalety. Brud na ladach. Koszmar. Jak ludzie moga to zrec. To samo z budami kuchni wietnamskiej. Zdecydowanie zdrowszy jest mcdonalds. Najgorzej jest na warszawskich dworcach. Pociagi podmiejskie brud i syf. Tramwaje tez. Metro . Nic dodac nic ujac. Ludzie tak samo sie zachowuja jak tu w poscie bylo napisane. W Warszawie potrafia sikac na dworcach tak publicznie. Np na srodmiesciu dworzec.

    A moja znajoma opowiadala byla swiadkiem. Jechala w Warszawie autobusem w sobote rano. O tej porze wracaja imprezowicze. W autobusach trzeba patrzec pod nogi bo mozna nadepnac wymiociny lub kaluze sikow. To samo jest na przystankach komunikacji miejskiej. Dworcach. Raz znajoma widziala pijanego imprezowicza w autobusie miejskim Warszawy. Wstal podszedl do drzwi autobusu. Wyciiagnal ptaszka i przy ludziach zaczal sikac na schodki autobusu podczas jazdy. Zero reakcji ze strony pasazerow. Moja znajoma zastanawiala sie ile to on mial plynu w pecherzu. Bo litrami sikal i sikal i sikal. Naznieralo mu sie tego w pecherzu

    ReplyDelete
  15. Fajny post, ale myslalem ze cos sie dowiem o biletach w metrze, czemu te bramki tak dziwnie dzialaja, czesto w Barcelonie mam z tym problem hehe.
    Co do wielkich miast, mieszkam we francuskim kebab town, dla wegetarian tu bardzo niewiele, a Barca duzo bardziej wege/weganska friendly jest. I szukam ciekawych emigracyjnych opowiesci do ksiazki o naszej unijnej emigracji :
    http://znadsrodziemnego.wordpress.com

    Serdecznie,

    Maciek

    ReplyDelete